piątek, 28 sierpnia 2020

„Powtórka” [wydanie II, poprawione] – Marcel Woźniak (📘№ 76)

 📂 27/2020 (361)

|KSIĄŻKI|

Powtórka to powracający na księgarskie półki powieściowy debiut Marcela Woźniaka – pełnokrwisty toruński kryminał z wyrazistym głównym bohaterem i wciągającą, mroczną historią. Aż chce się napisać: „przeżyjmy to jeszcze raz”, bo pewne opowieści po prostu miło sobie przypomnieć co jakiś czas.

„Wisła była czerwona od krwi” – to jedno z pierwszych zdań, jakie pada w kryminale Marcela, a na pewno pierwsze, które zapada w pamięć. Jest mocne niczym spirytus i idealnie oddaje atmosferę, jaka już od pierwszych stron ogarnia Powtórkę. Nie jest to jednak książka o zagadnieniach z morfologii ツ, tylko solidnie skonstruowany gatunkowiec z gliniarzem w roli głównej.

Tym gliniarzem, jest stary policyjny piernik – komisarz Leon Brodzki, którego poznajemy w momencie, gdy przechodzi na emeryturę. Tak mogłaby się skończyć książka, a nie zaczynać, prawda? Ale toruński superglina niedługo cieszy się spokojem. Właściwie nawet nie zdąża posiać ogórków na działce, gdy jego były szef ponownie wzywa go na służbę. W mieście pojawił się właśnie seryjny morderca, który sam siebie nazywa „Heraklitem”. Typ nie próżnuje i ostro sobie poczyna; co więcej, zdaje się, że ma z Brodzkim jakieś niewyrównane rachunki. Komisarz chcąc nie chcąc (z naciskiem na to drugie) rozpoczyna swoje ostatnie (nadprogramowe) śledztwo i daje się wciągnąć w chorą grę psychopatycznego mordercy...

Trzeba Wam wiedzieć, że drugie wydanie Powtórki, owszem zyskało nową okładkę, a także nowego wydawcę, ale przede wszystkim zostało gruntownie przeredagowane. W porównaniu z pierwszym wydaniem tekst jest bardziej dynamiczny, a i pozbyto się kilku wcześniejszych błędów. To nadal ta sama Powtórka z tym, że w ulepszonej wersji 2.0. 

I wiecie co... lubię tę powieść (i to w obu wydaniach). Lubię ją, ponieważ Toruń Marcela jest mroczny i niebezpieczny, i przypomina trochę batmanowskie Gotham City, ale ma też coś z lynchowskiego Twin Peaks. Również sam komisarz Brodzki jest jednym z tych nielicznych literackich gliniarzy, któremu nie dość, że nie życzę rychłego zgonu w ciemnym zaułku, to jeszcze go polubiłem. A jak dodamy do tego ciekawą i dobrze opowiedzianą historię, no to mamy już solidną gatunkową powieść, do której z przyjemnością wróciłem po tych kilku latach. Do tego powrotu i Was zachęcam, jeśli już znacie „Powtórkę”, reszcie natomiast radzę szybko nadrobić zaległości, bo to jedna z TYCH toruńskich powieści, którą po prostu trzeba i warto przeczytać.


ISBN: 978-83-8147-954-7
wydawca: Novae Res
ilość stron: 396
rok wydania: 2020
oprawa: miękka ze skrzydełkami
seria: Leon Brodzki (tom 1)

Dziękuję Wydawnictwu Novae Res
za udostępnienie egzemplarza książki.

 

piątek, 7 sierpnia 2020

„Żałobnica” – Robert Małecki (📘№ 75)

📂 26/2020 (360)

|KSIĄŻKI| 

Robert Małecki – autor toruńskiej trylogii z Markiem Benerem i chełmżyńskiej serii z Bernardem Grossem – powraca z nową i jakże inną od pozostałych, powieścią osadzoną w Toruniu. Inną, chociażby dlatego, że nie jest to kryminał, a mroczny thriller psychologiczny z kobietą w roli głównej i w pierwszoosobowej narracji. Panie i Panowie, poznajcie Żałobnicę.

Punktem wyjścia opowieści jest tu wypadek, do którego dochodzi na strzeżonym przejeździe kolejowym. W wypadku tym ginie mąż i pasierbica naszej tytułowej „Żałobnicy” czyli Anny Kowalskiej. Od tego momentu Anna zmaga się z poczuciem straty, próbuje odnaleźć się na nowo. Z pewnością nie pomagają jej w tym ani teściowie, ani szwagierka, ani też rzucająca pety na prawo i lewo podkomisarz Lena Wolska oraz wyjątkowo upierdliwy pismak z Nowości, niejaki Wiktor Rutecki. Ciekawość ostatniej dwójki względem Kowalskiej znacząco rośnie, gdy w tajemniczych okolicznościach znika dróżniczka, która feralnego dnia, gdy doszło do wypadku, zasłabła i nie upuściła na czas szlabanów. Policjantka i dziennikarz podejrzewają, że za tym zniknięciem może stać właśnie Anna i zaczynają grzebać w jej przeszłości. Szybko okazuje się, że Kowalska jest – jakby to ujęła podkomisarz Wolska – „jedną wielką tajemnicą”.

No tak, bo tak się składa moi mili, że tajemnice w Żałobnicy odgrywają cholernie ważną rolę, a Małecki przerzuca je z ręki do ręki, niczym żongler. Główną bohaterkę poznajemy bardzo powoli, ale dokładnie i to w różnych momentach jej życia. Powieść, jest bowiem osadzona w trzech płaszczyznach czasowych. W tej historii nie ma jednak tłumów, właściwie wszystko i wszyscy kręcą się wokół Anny Kowalskiej i – wspomniana już – narracja pierwszoosobowa bardzo w tej „karuzeli” pomaga. Jednym z mocnych atutów powieści jest też klimat – gęsty niczym jesienna mgła, pachnący zgnilizną sekretów i ludzkich podłości. Trochę jak u Wojciecha Chmielarza, albo Magdy Stachuli.

Trzeba wyraźnie to podkreślić: Żałobnica mocno odbiega od dotychczasowej twórczości Małeckiego. Przede wszystkim to zupełnie inny gatunek. Owszem, stoi blisko kryminału, ale w markecie lody znajdziemy obok mrożonej pizzy i nie powiemy, że to jest to samo. Thriller, zwłaszcza thriller psychologiczny rządzi się swoimi prawami i tych praw Małecki mocno przestrzega. Wspominałem na początku, że Robert osadził akcję powieści w Toruniu. Tak, zgadza się, z tym, że w przeciwieństwie do trylogii z Benerem, w Żałobnicy nie widać za bardzo miasta. Powieść otacza aura kameralności, co pokazują kolejne sceny rozgrywające się głównie we wnętrzach mieszkań, biur, sklepów, knajp, w centrach handlowych czy w samochodach. Toruń jedynie majaczy gdzieś daleko, na horyzoncie.

Jako, że jestem wyznawcą zasady, że lepiej czytać książki, niż o książkach, powoli będę kończył. Żałobnica, to z pewnością przyzwoity thriller psychologiczny, który każdemu miłośnikowi gatunku powinien się spodobać. Fani Autora natomiast, mogą być ciut zaskoczeni. Przyzwyczajeni do kryminałów, dostaną coś zupełnie innego – nowego, świeżego i bez cukru. Bo – Szanowni Państwo – Żałobnica nie ma w sobie nic słodkiego, jest raczej cierpka, jak czarna aronia. Przy czym, co jak co, ale akurat czerń pasuje do żałobnicy. ツ

Historię Pani Ż będziecie mogli poznać już od 12 sierpnia – wtedy książka będzie miała swoją premierę. A mi nie pozostaje nic innego, jak zachęcić Was do jej kupna. ツ

 

ISBN: 978-83-66553-23-1
wydawca: Czwarta Strona
ilość stron: 384
rok wydania: 2020
oprawa: miękka

Dziękuję Wydawnictwu Czwarta Strona
za udostępnienie egzemplarza książki.