sobota, 10 stycznia 2015

6 rocznica śmierci gen. Elżbiety Zawackiej

indeks ze zbiorów Fundacji Generał Elżbiety Zawackiej 
prezentowany na wystawie przed siedzibą Fundacji
Dziś mija sześć lat, od smutnego dnia, w którym miasto obiegła wiadomość o śmierci "Zo". Generał Elżbieta Zawacka zmarła dokładnie 10 stycznia 2009 roku. Za nieco ponad dwa miesiące obchodziłaby swoje setne urodziny. Korzystając z okazji, chciałbym przypomnieć Wam wpisy, które zamieściłem na blogu w minionym roku, a które dotyczyły Pani Generał.
Ostatnie miejsce spoczynku gen. Zawackiej. Na cmentarzu św. Jerzego - najstarszej nekropolii w mieście - znajduje się grób "Zo" wykonany przez Zbigniewa Mikielewicza. [link do wpisu]
9 grudnia 2013 roku, po ponad trzech latach budowy, otworzony długo oczekiwany przez wszystkich torunian most. Przeprawa otrzymała imię gen. Elżbiety Zawackiej. [link do wpisu] [link do zdjęć z dni otwartych mostu]
Elżbieta Zawacka przez całe swoje życie była osobą niezwykle skromną. Gdy w połowie lat '70 powstało osiedle na Bielanach, Pani Generał otrzymała tu przydział na mieszkanie. W wieżowcu przy ul. Gagarina przeżyła ponad trzydzieści lat, o czym przypomina pamiątkowa tablica odsłonięta w 2011 roku. [link do wpisu]
Wiele osób oczekiwało upamiętnienia gen. Zawackiej w sposób bardziej klasyczny. A chyba nie ma bardziej klasycznej formy niż pomnik. 26 września 2014 roku przed Fundacją Generał Elżbiety Zawackiej, odsłonięto rzeźbę pomnikową, której autorem jest Tadeusz Porębski. [link do wpisu]
Autor bloga "Po Toruniu" brał udział w uroczystości odsłonięcia pomnika, czemu poświęcony został osobny post. Przyjechali prezes IPN Łukasz Kamiński, wojewoda kujawsko-pomorski i w-ce marszałek senatu. Zaproszony został również Prezydent RP, ale się nie pofatygował. [link do wpisu]

Polecam również dokument Elżbieta Zawacka - Miałam szczęśliwe życie. [link do filmu]

piątek, 9 stycznia 2015

Pomnik Jakuba Kazimierza Rubinkowskiego

Z cyklu... POMNIKI
#Rubinkowo. Na mapie toruńskich pomników, 21 grudnia 2014 roku, przybył nowy. Na próżno go szukać wśród kamienic Starego Miasta czy Bydgoskiego Przedmieścia, bowiem kamień upamiętniający Jakuba Kazimierza Rubinkowskiego stanął w miejscu, z którym był związany, które stworzył (chociaż nie w takiej formie jaką znamy). Jak się pewnie domyśleliście, jesteśmy dziś na Rubinkowie - dzielnicy wieżowców, po PRL-owskich pawilonów handlowych i Biedronek ;). Mieszkańcy dzielnicy stanowią 14% wszystkich torunian i mają do dyspozycji całkiem spore targowisko, liczne supermarkety, przychodnię, komisariat policji, szkoły i przedszkola, a także dwa kościoły. To właśnie przed jednym z nich, z inicjatywy wiceprezydenta poprzedniej kadencji Zbigniewa Rasielewskiego, stanął kamień z pamiątkową tablicą, której treść dokładnie widać na poniższym zdjęciu.
Większość z Was zapewne zastanawia się kim właściwie był Jakub Kazimierz Rubinkowski? Tablica przed kościołem Matki Bożej Królowej Polski, to jedynie zarys jego życia, lista najważniejszych funkcji. Dlatego też postanowiłem sięgnąć do książki, którą kupiłem na bibliotecznej wyprzedaży we wrześniu ubiegłego roku. Wybitni ludzie dawnego Torunia Mariana Biskupa, to zbiór sylwetek najbardziej zasłużonych mieszkańców miasta. Wśród nazwisk przewija się wiele, które kojarzymy z nazw toruńskich ulic, lub - tak jak w przypadku Rubinkowskiego - z nazwy całej dzielnicy. Zatem, kim tak naprawdę był Jakub K. Rubinkowski? To dobra okazja, aby przywołać jego sylwetkę, a zatem...
źródło: "Wybitni ludzie dawnego Torunia" (PWN, 1982)
Rubinkowski przyszedł na świat 1 czerwca 1668 roku w Szaflarach koło Nowego Targu. Nie wiadomo jak trafił na dwór królewski, ale dość szybko zyskał zaufanie ówczesnego króla Jana III Sobieskiego. W wieku 21 lat został pisarzem podlaskiej komory celnej, a pięć lat później otrzymał stanowisko superintendenta ceł wodnych i lądowych prowincji pruskiej i mazowieckiej. W tym czasie jako komisarz celny zdobył tytuł sekretarza królewskiego. Mijają dwa lata, nastaw więc rok 1696. Dokładnie 2 lipca Rubinkowski zostaje wpisany na listę obywateli-przybyszów miasta Torunia. W rubryce "zawód" wpisano: kupiec. Rubinkowski staje się biznesmenem pełną gębą.

Rok 1700 był dla Jakuba Kazimierza rokiem dość burzliwym jeśli chodzi o życie osobiste. 22 stycznia poślubia zamożną gdańszczankę Florentynę Elżbietę von Kreckin, która kilka miesięcy później umiera. Rubinkowski nie opłakuje jej długo. Jeszcze tego samego roku ponownie się żeni, biorąc sobie za małżonkę rodowitą toruniankę Katarzynę Gęzę, z którą miał cztery córki i jednego syna. I tak oto doszliśmy do momentu, w którym powstało Rubinkowo. W latach 1702-1704 nowy obywatel Grodu Kopernika kupuje - za łączną sumę 1800 florenów - trzy duże parcele leżące w granicach patrymonium miejskiego. Na ich terenach zakłada najpierw folwark, a następnie wieś Rubinkowo. W 1703 kupuje jeszcze kamienicę przy Żeglarskiej na Starym Mieście.

Rubinkowskiemu nie można zarzucić braku przedsiębiorczości. Wręcz przeciwnie, dziś powiedzielibyśmy o nim: "biznesmen wizjoner". Dlaczego? Jakub Kazimierz postanawia bowiem stworzyć konkurencję dla miasta, które go przygarnęło. Na terenie Rubinkowa wznosi nie tylko swoją letnią rezydencję, ale i owczarnię, karczmę, browar i młyn. Rozpoczyna produkcję wódki i piwa, z czego - w tamtym czasie - słynął także Toruń.

Bohater nowego pomnika bynajmniej nie był osobą krystaliczną i na pewno niejednoznaczną. Należy zwrócić uwagę na to, że Rubinkowski przy swojej przedsiębiorczości, był po prostu cwany i to w sposób - powiedzmy sobie - mało elegancki. Jako komisarz celny zdobył rozliczne kontakty, nadal pozostawał superintendentem komory celnej, chociaż w czasach toruńskich była to dybowska, a nie jak wcześniej pruska i mazowiecka. Tak czy inaczej naczelnik komory celnej miał dość dużą władzę, z tym, że Rubinkowski tę władzę wykorzystywał do swoich handlowych interesów. Przy czym handlował prawie wszystkim: wóda, wino, piwo, zboże, sól czy wyroby żelazne - wsio - na wszystkim można przecież zarobić, a jak jeszcze nagina się prawo do własnych potrzeb, zarabia się więcej. Proste. Co ciekawe zarówno król Jan III Sobieski, jak i jego następca August II Mocny, darzyli Rubinkowskiego niezachwianym zaufaniem. Ten drugi dał mu nawet kilka przywilejów ekonomicznych. Nie czarujmy się - forsa i liczne znajomości utorowały mu drogę na zaszczytne stanowisko królewskiego poczmistrza w Toruniu, które objął dokładnie 11 lipca 1715 roku. Funkcja ta dawała mu jeszcze więcej władzy i okazji do zarobku.

Jak wcześniej wspominałem, Rubinkowski nie był postacią jednoznaczną, zatem klasyfikowanie go jako "tego złego" nie byłoby uczciwe. Jakub Kazimierz wchodzi na scenę jako pozytywny bohater w 1724 r. Po "tumulcie toruńskim", po którym, na mocy wyroku sądu ścięto burmistrz Torunia i 9 innych protestanckich członków zajść. Rubinkowski zasiada w nowej Radzie Miasta jako jeden z czterech katolików. Przypomnę tylko, że w tamtym czasie, w Toruniu z racji dużej populacji ludności niemieckiej wiodącą religią był protestantyzm, natomiast po tumulcie zaczęto dążyć do tego, aby zniwelować tak znaczące podziały religijne. Rubinkowski staje zatem po stronie nie tylko katolików, ale i Polaków. Jako lider katolickiej frakcji w Radzie, był w opozycji do władzy, ale uchodził za człowieka zdecydowanego i silnego. Dążył do tego, aby władza miejska podporządkowała się władzy centralnej Rzeczypospolitej, sprzeciwiał się separatystycznym skłonnością włodarzy Torunia, a jego lokalny patriotyzm znacząco odbiegał od tego prezentowanego przez miejskie elity, które zdecydowanie skłaniały głowy w kierunku pruskim.

W kolejnych latach dążył do tego, aby na wszystkich szczeblach miejskiej władzy katolicy mieli tyle samo przedstawicieli co luteranie. Rozpoczął też wzmożoną aktywność charytatywną, sfinansował budowę 19 obiektów, ufundował portrety domniemanych założycieli toruńskich kościołów czy tablice upamiętniające Jana III Sobieskiego i Augusta II Mocnego. Jednak w pamięci zapisał się jako ten, który pokrył koszty odnowienia epitafium Mikołaja Kopernika w kościele św. Janów.

Kończąc pomału, chciałbym przypomnieć jeszcze jedną działalność Jakuba Kazimierza Rubinkowskiego - działalność pisarską. Rubinkowski może nie był płodnym pisarzem, ale w tamtym czasie dość znanym, a to głównie za sprawą Janiny - dziele pochwalnemu ku czci Jana III Sobieskiego, w którym przedstawia wojenne losy króla.
strona tytułowa Janiny  (wydanie z 1759 roku)
O książce Rubinkowskiego wspomina nawet Adam Mickiewicz w Panu Tadeuszu pisząc w księdze VIII (wers 187-188):
"(...) Pod tytułem Janina, gdzie jest opisana
   Cała wyprawa króla nieboszczka Jana (...)
Zainteresowanych publikacją Rubinkowskiego, odsyłam do Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej, gdzie możecie zapoznać się z pełną, zdigitalizowaną wersją Janiny.

Mam nadzieję, że z grubsza przybliżyłem Wam sylwetkę Jakuba Kazimierza Rubinkowskiego, który zmarł 14 listopada 1749 roku w wieku 81 lat. Przyznacie chyba, że była to postać pełna sprzeczności, przez co niezwykle barwna i złożona. Z jednej strony cenił sobie wartości chrześcijańskie, uchodził za patriotę i społecznika; z drugiej zaś bez skrupułów wykorzystywał swoje wysokie stanowiska do prowadzenia prywatnych interesów i osiągania kolejnych celów. Warto jednak pamiętać o tym, co było na tych ziemiach zanim wyrosły wieżowce i wylano asfalt pod ulice. Po dawnym folwarku Rubinkowo nie został ślad, a ten skromny pomnik przed kościołem Matki Bożej Królowej Polski, z pewnością będzie nam przypominał o tej, jakże barwnej historii tej części Torunia.

L O K A L I Z A T O R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

czwartek, 1 stycznia 2015

W nowy rok "po Toruniu"

Witaj, noworoczny Toruniu!

Mam nadzieję, że nikogo głowa nie boli. ;) Za nami pierwszy (chociaż niepełny) rok istnienia bloga "Po Toruniu". Przez ten czas mogliście przeczytać 79 wpisów z czego 65 zostało poświęconych konkretnym miejscom (znajdziecie je mapie). Gościnnie zawitaliśmy do trzech miast i wzięliśmy udział w siedmiu miejskich wydarzeniach. Wizytowaliśmy 19 z 24 dzielnic Torunia. Zamieściłem ponad 750 autorskich zdjęć, a blog odwiedzano ponad 5 200 razy.

Przed nami nowy rok, rok wyzwań i kolejnych wypadów "po Toruniu". Mam nadzieję, że będzie okazja uzupełnić listę dzielnic o tę brakującą piątkę, że uda nam się wejść na otwarcie kilku miejskich inwestycji i odwiedzić kilka nietuzinkowych i mniej znanych miejsc. Plany jeszcze nie są sprecyzowane. Za wcześnie, aby pisać o konkretach, chociaż kilka wstępnych planów już tli się w głowie. Mogę zdradzić, że gdy tylko pogoda stanie się życzliwsza, jedziemy na Barbarkę; będą też kolejne rowerowe wypady poza gród Kopernika i zwiedzanie innych miast. Liczę na to, że nie będzie nudno. I oby tylko pogoda w tym roku nam dopisywała.

Korzystając z okazji chciałbym złożyć wszystkim toruniankom, torunianom oraz przyjaciołom miasta, najserdeczniejsze, noworoczne życzenia. Obyście w tym roku spełnili swoje marzenia i zrealizowali plany.