piątek, 18 sierpnia 2017

KSIĄŻKA | „Spacerem po... Toruniu” – Paweł Bogdan Gąsiorowski

Każdy turysta przebywający w Toruniu, z pewnością nie będzie miał problemu z dostaniem ładnego, kolorowego przewodnika po naszym mieście. W aktualnej ofercie sklepów z pamiątkami jest ich niemało i właściwie wszystkie są do siebie podobne, bowiem skupiają się tylko na walorach Starego i Nowego Miasta, całkowicie pomijając inne części Torunia, tak jakby jego atrakcyjność zaczynała się i kończyła na zespole staromiejskim. A to nieprawda. Chociaż starówka, to coś, z czego powinniśmy być dumni, jednak Gród Kopernika ma dużo więcej do zaoferowania, co po części staram się pokazywać na blogu i co pokazuje również jeden z najnowszych toruńskich przewodników dostępnych w sieci księgarń „Tak Czytam”. Publikacja, o której mowa, wchodzi w skład większej serii, na którą składa się – oprócz Torunia – jeszcze osiem innych miast.
Autor „Spacerem po… Toruniu”, Paweł Bogdan Gąsiorowski, choć sporo miejsca poświęca starówce, to w drugiej połowie przewodnika wychodzi poza staromiejskie mury, zabierając turystów w najbardziej odległe rejony miasta. W publikacji znajdziecie informacje zarówno o Bydgoskim Przedmieściu i jego najciekawszych budynkach, jak i o Barbarce, Bielanach, Kaszczorku, Starotoruńskim Przedmieściu jak i – co ucieszyło mnie niezmiernie (jako, że tę dzielnicę darzę szczególnym sentymentem) – lewobrzeżnym Podgórzu. Do przewodnika trafiły informacje m.in. o Miejsce Kaźni Ofiar Hitleryzmu na Barbarce, o Zamku Dybów, o Cmentarzu św. Jerzego i o Ogrodzie Zoobotanicznym. Jest też osobny szlak poświęcony Twierdzy Toruń – każdy z toruńskich Fortów został krótko opisany. W tekście nie zabrakło także informacji o przeznaczeniu poszczególnych dzieł fortecznych w okresie II wojny światowej. Należy pamiętać, że Twierdza Toruń w popularnych przewodnikach jest zwyczajnie pomijana, zatem wartość tej publikacji rośnie. Autor robi nawet krok dalej i zachęca turystów do wycieczki do Muzeum Piśmiennictwa i Drukarstwa w podtoruńskim Grębocinie czy Olęderskiego Parku Etnograficznego w Wielkiej Nieszawce.
Na przewodnik składa się łącznie 91 punktów. Tyle miejsc poleca Paweł Bogdan Gąsiorowski w swoim przewodniku. Wszystkie są opisane i naniesione na mapki, tak więc sprawny turysta nie powinien mieć kłopotów z odnalezieniem ich w realu. Ponadto, tekst zawiera wiele ciekawych i ważnych informacji dotyczących zarówno konkretnych obiektów, jak i ogólnej historii Torunia i jego dzielnic.
Przewodnik Gąsiorowskiego, bodajże jako pierwszy, tak kompleksowo prezentuje nasza miasto. Wszystko to – a do tego duża ilość zdjęć – sprawia, że „Spacerem po… Toruniu” mogę polecić każdemu turyście, którego aspiracje wychodzą poza utarte szlaki. Zainteresowanych publikacją odsyłam na ul. Szeroką 26/28 do księgarni „Tak Czytam” (przewodnik powinien być także dostępny w innych księgarniach sieci rozsianych po Polsce).

ISBN: 978-83-63957-69-8
wydawca: M.C. Kwadrat | Agencja Wydawnicza Egros
ilość stron: 152
rok wydania: 2017
typ okładki: miękka ze skrzydełkami

Tak CzytamDziękuję toruńskiej księgarni „Tak Czytam”
za przekazanie egzemplarza recenzenckiego.

czwartek, 17 sierpnia 2017

Festiwal Wisły 2017

W poniedziałek i wtorek, toruński odcinek Wisły, przeżywał swój renesans. Kilkadziesiąt łodzi i statków przybyło do Torunia na ostatnie dwa dni Festiwalu Wisły – festiwalu, który ma szansę na stałe zagościć w wakacyjnej ramówce imprez naszego miasta.

A wszystko zaczęło się w poniedziałek, kilka minut po 14, kiedy to festiwalowa flota przepłynęła pod mostem Malinowskiego, rozpoczynając tym samym wydarzenie, które na długo pozostanie w pamięci torunian i goszczących w Grodzie Kopernika turystów.

Ale widowiskowa parada po rzece, czy możliwość krótkiego rejsu łodzią, to nie jedyne atrakcje, jakie przygotował dla nas organizator. Na scenie na Wiśle, przez cały czas odbywały się koncerty, a na bulwarze pojawiło się wiele stanowisk historycznych, gdzie prezentowano wymarłe zawody, związane przede wszystkim z rzeką. W licznych kramach można było trochę porozpieszczać kubki smakowi lokalnymi specjałami, również z zakresu piwowarstwa. I tak, jak Nikosiowi Dyzmie „niezmiernie smakuje polska wódka”, tak ja swoją „niezmierność” kieruję ku piernikowemu Olbrachtowi, którym to raczyłem się w oczekiwaniu na rozpoczęcie imprezy. A impreza rozpoczęła się w momencie, gdy na Wiśle zaroiło się od statków i łodzi. Piękny był to widok, kiedy to Królowa, choć na chwilę, zaczęła przypominać autostradę A1 w godzinach letnich szczytów.

Drugiego dnia właściwie już miałem nie jechać, ale ostatecznie skusiło mnie zaplanowane na wieczór widowisko światło-woda-dźwięk. Na bulwar dotarłem trochę wcześniej, żeby zrobić kilka zdjęć i wysłuchać koncertu zespołu EKT Gdynia. Czas szybko zleciał i przed 9 wieczorem rozpoczęło się show, jakiego Wisła dotąd nie widziała. Zresztą zobaczcie sami – wyjątkowo na filmie, a nie na zdjęciach.

Po tak efektownym finale i dwóch dniach pełnych atrakcji, nie pozostaje nic innego, jak liczyć na kolejne edycje tego fantastycznego wydarzenia.

wtorek, 15 sierpnia 2017

KSIĄŻKA | „Co ma piernik do Torunia” Karina Bonowicz

To, że o Toruniu pisze się dużo, może zaświadczyć jedna z moich półek, która ostatnio omal nie zarwała się pod ciężarem toruńskich książek. To skłoniło mnie do małego przemeblowania, ale i refleksji nad fenomenem Torunia. Właściwie powinienem już rozkminić tę zagadkę, w końcu od ponad trzech lat piszę bloga o swoim mieście. Powinienem, ale nadal nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie: co takiego ma w sobie Gród Kopernika, że tak fascynuje? A może wcale nie ma jednoznacznej odpowiedzi? Może tajemnica toruńskiego magnetyzmu jest bardziej złożona, i prosta odpowiedź zwyczajnie tu nie pasuje? 
Urok Krakowa Północy dopadł również Karinę Bonowicz, która postanowiła pokazać nasze miasto w subiektywnym przewodniku. W błędzie jest jednak ten, kto myśli, że to typowy informator, jaki można kupić w pierwszym lepszym sklepiku z pamiątkami. Ale zacznijmy od początku, bo wszystko zaczęło się od nowojorskiego portalu polonijnego Dobra Polska Szkoła, na którego stronach w latach 2015-2016 pojawiał się „toruński alfabet” Kariny Bonowicz zatytułowany „Przewodnik po Toruniu dla nowojorczyka”. Te same teksty, mające charakter felietonów, zostały przeniesione do książki, którą wypuściło na rynek Wydawnictwo Naukowe UMK. Tak powstał „Co ma piernik do Torunia” – przewodnik (jeśli w ogóle tak można go nazwać) inny, niż wszystkie.
Publikację z pewnością wyróżnia oryginalny styl Autorki, ale także sposób prezentacji atrakcji turystycznych Torunia. Nie znajdziecie tu ani mapki, ani sztywnego szlaku. Karina Bonowicz swoje ulubione miejsca Starego i Nowego Miasta prezentuje w formie alfabetu i przypisanych do niego haseł. Pod hasłami może kryć się wiele miejsc, adresów, nazwisk i ciekawostek. Mamy tu m.in. rozdział poświęcony toruńskim aniołom, Krzyżakom, kotom, piernikom, znanym toruniankom, filmom, w których zagrał Toruń i książkom z Toruniem w tle, a także gospodom i flisakom oraz masonom, którzy zostawili po sobie wciąż widoczne ślady…
Książka, choć dla turystów może się wydać mało czytelna jako przewodnik, dla torunian – to przede wszystkim spory zbiór historycznych ciekawostek z licznymi odwołaniami do dobrze nam znanych legend. A wszystko to podane w przyjemnej dla oka formie literackiej. Miłośnicy Torunia powinni czuć się usatysfakcjonowani. Ja byłem, dlatego też polecam Wam teraz „Co ma piernik do Torunia”, jako publikację, którą warto przeczytać, nawet jeśli myślicie, że o Toruniu wiecie całkiem sporo.

ISBN: 978-83-231-3819-8
wydawca: Wydawnictwo Naukowe UMK
ilość stron: 174
rok wydania: 2017
typ okładki: miękka