25 marca 2019

Ratusz Staromiejski

Stare Miasto » Rynek Staromiejski 1
Żaden ze średniowiecznych ratuszy nie może dorównać toruńskiemu (...)
⏶Georg Dehio
Tym razem cofniemy się do naprawdę zamierzchłych czasów, bo aż do średniowiecza. Początkowo tę historię chciałem rozpocząć w 1233 r. kiedy Mistrzowie zakonu krzyżackiego – Hermann von Salza i Hermann Balk nadali Toruniowi przywileje lokacyjne, ale uznałem, że to jeszcze nie ten moment, aby móc zacząć mówić o Ratuszu. Myślę, że pierwszą iskrą było wytyczenie czworobocznego rynku, co miało miejsce między 1252 a 1259 rokiem. Oczywiście wówczas jeszcze nikt nie planował budowy monumentalnego gmachu, mimo to właśnie w tym momencie dziejów miasta należy upatrywać początku tej historii. W miejscu Ratusza były wtedy sukiennice i kramy. Sam Ratusz zaczęto wznosić najprawdopodobniej w 1391 roku, choć oficjalne pozwolenie na budowę zostało wydane przez Wielkiego Mistrza Konrada Wallenroda dwa lata później. Pozwolenie dotyczyło też rozbiórki istniejących zabudowań. Budowa trwała osiem lat i została zakończona w 1399 r. Pierwotny wygląd monumentalnego gmachu zrekonstruował Eugeniusz Gąsiorowski w swojej książce „Ratusz w Toruniu”. Zwróćcie uwagę na to, że wówczas budynek miał tylko jedno piętro.
rekonstrukcja wg. Eugeniusza Gąsiorowskiego (za: Ratusz w Toruniu)
Ratusz Staromiejski był sercem miasta – połączeniem centrum handlowego i administracyjnego. Za jednym zamachem można było kupić kieckę, chleb i załatwić sobie pozwolenie na budowę domu – to takie uproszczenie z mojej strony, ale wiecie o co chodzi.

A co dokładnie można było znaleźć w średniowiecznym Ratuszu? Zacznijmy od samego dołu czyli piwnicy. Tam znajdował się magazyn i wyszynk piwa, na parterze odbywał się głównie handel: zachodnie skrzydło mieli bogaci kupcy, wschodnie pachniało pieczywem, środek północnego zajmowała sala sądowa. Była otwarta z trzech stron i każdy zainteresowany mógł do niej wejść i posłuchać obrad. Ci najubożsi handlarze mieli najgorsze miejsca, bo wokół dziedzińca i zewnętrznych murów. Miejscy rajcy urzędowali na pierwszym piętrze, tam też była Sala Królewska, w której na przestrzeni wieków bywało wielu władców oraz Sala Wielka przeznaczona na bale. Salę Wielką możecie kojarzyć jako Salę Mieszczańską, choć jej metraż z biegiem czasu i z każdą kolejną przebudową mocno się skurczył. Co nam zostało? Wieża! Ratuszowa wieża pełniła funkcję strażnicy, a bicie zawieszonych w środku dzwonów obwieszczało początek obrad Rady Miejskiej.

Aby podkreślić rosnące znaczenie Torunia i jego bogactwo, w 1430 roku ratuszową wieżę zwieńczono hełmem ze złotą koroną na szczycie. Niespełna 200 lat później (Toruń był już wtedy w granicach Rzeczypospolitej) ówczesny burmistrz miasta – Henryk Stroband poszedł dalej i powiedział: „Dobudujmy piętro!”

Heniek był człowiekiem, który przywiązywał dużą wagę do swoich słów i obietnic, a przy tym miał pomysł na Toruń. Gdy więc doszło do tego, że trzeba było ratusz wyremontować (jakby na to nie patrzeć budynek miał już wtedy ponad 200 lat i remont mu się po prostu należał) Stroband wpadł na pomysł jego rozbudowy. Stało się to na początki XVII wieku. Toruń był wtedy jednym z największych ośrodków handlowych w Polsce, kasy więc nie brakowało. A Ratusz – wiadomo – to wizytówka miasta, no i dwa piętra wyglądają lepiej niż jedno. Rozbudowa ruszyła w 1602 roku. Ściągnięto flamandzkiego architekta, niejakiego Antoniego van Obberghena, a szefem budowy został kamieniarz Wilhelm Merten. Prace trwały trzy lata. Oprócz dobudowy drugiego piętra, wyremontowano istniejące już części gmachu. Lifting przeszła Sala Rady, Salę Wielką odnowiono, ale i pomniejszono na rzecz pomieszczeń z przeznaczeniem na kancelarię. Oczywiście najbardziej reprezentacyjną była Sala Królewska, to właśnie wtedy wejście do niej zostało ozdobione przepięknym kamiennym portalem, który możemy podziwiać do dziś. A jak zaadoptowano drugie piętro? Spokojnie, wiatr tam nie hulał. Na drugim piętrze znajdowała się kancelaria wyższa i kancelaria stara wraz z biblioteką, w której przechowywano najważniejsze dokumenty mieszkańców Torunia. Znalazło się też miejsce na zbrojownię.
Ratusz po rozbudowie w 1602 r. (za: Album Steinera)
Mija sto jeden lat od czasu rozpoczęcia rozbudowy. Mamy więc rok 1703. Od trzech lat Rosja, Dania i Saksonia naparza się ze Szwecją. Polska pozostaje neutralna, ale do czasu. A konkretnie do momentu aż Karol XII nie zaczyna kozaczyć na terenach Rzeczypospolitej. Po wygranej bitwie pod Rygą, w 1702 r. wkracza do Polski. Zajmuje Wilno, Warszawę, Kraków i Poznań. 23 maja 1703 wojska szwedzkie docierają pod mury Torunia. Wszystkie bramy są zamknięte, a torunianie to nie panienki na wydaniu i nie oddadzą miasta bez walki. Trzy dni później rozpoczyna się oblężenie, które potrwa blisko pięć miesięcy. Wkurzeni Szwedzi, 24 września zaczęli regularny ostrzał artyleryjski. Kule armatnie leciały spod Zamku Dybowskiego i poważnie niszczyły miasto. To właśnie wtedy Ratusz przeżył najtragiczniejszy moment w swych dziejach. W wyniku bombardowania wybuchł pożar, który strawił znaczną część gmachu i wieży. A potem Szwedzi weszli do miasta i doprowadzili je do zapaści gospodarczej.

Ratusz był mocno zniszczony, a Toruń nie miał środków na jego odbudowę. Początkowo jedynie zabezpieczono ściany, aby się nie zawaliły oraz przywrócono do użytku piwnice, parter i część pierwszego piętra. Ale mimo to Ratusz i tak przypominał ruinę. I ta ruina straszyła przez prawie dwie dekady.
Ratusz po pożarze w 1703 r. (za: Album Steinera)
Odbudowę rozpoczęto dopiero w 1722 roku czyli już po zakończeniu III wojny północnej i po tym jak Szwedzi dostali łupnia od Rosjan. W pierwszym etapie budynek przykryto dachem, a na wieży ponownie zawieszono zegar. Trwało to sześć lat. W 1735 rozpoczęto drugi etap mający na celu przywrócenie użyteczności wnętrz. Ratusz pełnił te same funkcje co dawniej. Na pierwszym piętrze nadal obradowała Rada Miasta, na parterze kwitł handel, a piwnice służyły za magazyn. Zmienił się za to układ pomieszczeń i ich wystrój. Choć bardzo się starano, Ratusz nigdy nie odzyskał swej dawnej świetności. A potem nastał rok 1793 i Toruń stał się częścią Prus. 

II rozbiór Polski to dla miasta Kopernika czas powolnego upadku. Zaborca odebrał nam samorząd, przywileje, niezależność. Ale to jeszcze nic. Pod koniec 1806 roku do miasta wlazły wojska napoleońskie, które położyły łapę na miejskiej kasie, a potem był wybuch prochu i kolejne straty. W 1812 roku Napoleon przekształcił Ratusz w szpital wojskowy. Ponad sto lat później na ten sam „genialny” pomysł wpadnie inny okupant, ale o tym za chwilę, bo przed nami jeszcze kawał historii.

W 1813 roku Rosjanie bombardują i przejmują miasto. Obrywa się też Ratuszowi, choć nie w takim stopniu jak w 1703 r. W każdym razie gmach nadaje się do użytku. Gdy wchodzą do niego Rosjanie, mówią: Elegantnyy kvadrat. My sdelayem zdes' kazarmu. No i zrobili z Ratusza koszary. Problem z Rosjanami jest taki, że są równie subtelni jak kruszarka gruzu. Możecie więc wyobrazić sobie do jakiego stanu doprowadzili gmach. 

Ratusz koszarami był przez dwa lata. Torunianie powiedzieli Rosjanom „do svidaniya” dopiero po Kongresie Wiedeńskim w 1815 roku. Po nim miasto wróciło do Prus. Prusacy zaczęli wtedy tworzyć Twierdzę Toruń, jednocześnie – dzięki wsparciu finansowemu od samego króla Fryderyka Wilhelma – wyremontowali zdewastowany Ratusz. Kolejne prace przeprowadzono w latach '60 XIX wieku. Wówczas w gmachu swoje siedziby miały: sąd, kasa chorych, urząd skarbowy, kuchnia ludowa, a od 1861 roku – Muzeum Miejskie. Na przełomie XIX i XX wieku zlikwidowano ławy chlebowe i kramy, a pomieszczenia zaadoptowano na potrzeby Urzędu Miasta.
obraz z 1902 r. (za: KPBC)
pocztówka z 1904 r. (za: KPBC)
pocztówka z 1914 r. (za: KPBC)
W międzywojniu, Ratusz nadal był siedzibą magistratu. W Sali Królewskiej petentów przyjmował prezydent miasta, w piwnicach urzędowała Konfraternia Artystów, a część drugiego piętra wciąż zajmowało muzeum. W latach '30 zlikwidowano ostatnie sklepy.
pocztówka wydana z okazji powrotu Torunia do Polski, rok 1920 (za: KPBC)
Czarne chmury nad Ratuszem Staromiejskim zebrały się ponownie w czasie II wojny światowej. Nie, tym razem nie groziło budynkowi bombardowanie, a niemieccy architekci, którzy opracowali projekt przebudowy. Projekt ten, de facto, zniszczyłby zabytkowy charakter średniowiecznej budowli. Przewidywał m.in. wyburzenie gotyckich sklepień w piwnicach, w których Niemcy chcieli otworzyć restaurację. Na szczęście realizację większości planów powstrzymał koniec wojny. 
rok 1943, wystawa "Nasza armia" (za: Okupowany Toruń...)
W 1945 r. Ratusz ponownie stał się szpitalem wojskowym. Tym razem dla Rosjan. Pamiętacie co napisałem wcześniej? Kruszarka gruzu i tak dalej... Po wyjściu kacapów, trzeba było zrobić kolejny remont, ale już w 1946 r. do sal wróciły eksponaty i Muzeum Miejskie zaczęło działać ponownie. Do 1957 r. część pomieszczeń zajmowało Archiwum Państwowe. Potem cały gmach przejęło muzeum. 

Pierwszy duży remont po wojnie miał miejsce w latach 1958-1964. Prace wymusiły liczne spękania na piwnicznych sklepieniach, wtedy też Sali Mieszczańskiej przywrócono osiemnastowieczny wygląd. Kolejny remont przeprowadzono już w XXI wieku – w latach 2007-2011. W tym czasie zaadoptowano drugie piętro na sale ekspozycyjne. 
Ratusz był na przestrzeni wieków świadkiem, uczestnikiem i ofiarą wielu politycznych zawirowań. Te mury widziały wiele, jak choćby śmierć króla Jana Olbrachta w 1501 roku czy „braterskie rozmowy” między katolikami a protestantami w 1645 czy wreszcie obrady sejmików pruskich i sejmów polskich.
Dziś Ratusz Staromiejski to główna siedziba Muzeum Okręgowego w Toruniu, które odwiedza 400 tyś. turystów rocznie. To również jeden z dwóch najlepszych punktów widokowych. Z 40-metrowej wieży rozpościera się niesamowity widok na niemal cały Toruń. Muzeum zajmuje wszystkie kondygnacje. Na parterze znajdziecie m.in. Salę Sądową, Galerię Sztuki Gotyckiej, wystawę toruńskich monet i rzemiosła artystycznego. Na pierwszym piętrze warto zajrzeć m.in. do Sali Królewskiej, przystanąć na moment przy monumentalnym obrazie „II Traktat toruński” czy zadumać się w galerii malarstwa polskiego. Piętro drugie, to przede wszystkim wystawy czasowe, ale i sztuka współczesna.

Ratusz to budynek z duszą, gdzie każda cegła opowiada nam o historii Torunia. Historii burzliwej, z wieloma zakrętami, a przez to fascynującej. Ratusz był inspiracją wielu artystów: malarzy, fotografów, pisarzy i filmowców. To tutaj – na szczycie wieży – rozegrała się brawurowa scena w „Powtórce” Marcela Woźniaka; to po tym dziedzińcu przechadzał się Stacy Keach opowiadając o dziejach Zakonu Krzyżackiego w filmie „Habit i zbroja”.

Ratusz Staromiejski, to wciąż symbol i wizytówka Torunia, dlatego jeśli jesteś turystą lub torunianinem z zaległościami – musisz tu zajrzeć, obejrzeć zgromadzone eksponaty, wspiąć się po stromych schodach wieży, dać się porwać duchowi historii, który wciąż przemyka korytarzami, przechodzi przez ściany i wychyla się z każdego starego przedmiotu. Jest duża szansa, że ta budowla Was zauroczy, i że będziesz chciał/chciała tu wrócić. Nie przejmujcie się tym. To normalne – nie będziecie pierwszymi, których Ratusz Staromiejski oczarował.

18 marca 2019

Kamienny Krąg

Grębocin Nad Strugą » ul. Olsztyńska 106
Prowadzę ten blog od pięciu lat i widziałem wiele dziwnych miejsc, które oferuje Toruń. Zaliczam je do naszych lokalnych osobliwości, choć czasami z pejoratywnym wydźwiękiem. Dlaczego? Bywa, że sprawiają wrażenie nieudanych eksperymentów architektonicznych; w innych przypadkach, może i początkowo są to fajne rzeczy, ale ludzie szybko się nimi nudzą, a potem teren przejmuje Matka Natura.

W tym tygodniu zabieram Was w jedno z takich miejsc. Jego historia zaczyna się w 2016 roku na lokalnej liście budżetu partycypacyjnego na rok 2017 dla okręgu Bielawy-Grębocin. Pozycja nr 6, identyfikator projektu: GB0047. W opisie czytamy:
Budowa repliki kamiennego kręgu jako uzupełnienia infrastruktury sportowo-rekreacyjnej (teren przy skrzyżowaniu ulic Olsztyńska / Przeskok). Koszt: 10 tys. zł.
Na liście było sześć projektów, na ten zagłosowało najmniej, bo tylko 237 mieszkańców. Mimo to wszedł do puli razem z trzema innymi pomysłami. Dwa odpadły z powodu wyczerpania środków. 
Mija rok. Jest początek września 2017 roku. Na skwerze między Olsztyńską i Przeskok panuje poruszenie. Grupka mieszkańców przyszła na otwarcie pierwszego w Toruniu Kamiennego Kręgu. Zjawił się nawet prezydent Zaleski, lokalny radiesteta machał wahadełkiem i wychwalał właściwości skał osadowych pochodzenia polodowcowego. Te trzynaście głazów ma rzekomo wywoływać dobrą i zdrową energię. Powiem Wam szczerze: nie znam się na tym, więc ciężko mi powiedzieć ile w tych kamieniach cudowności, a ile ślepej wiary w tę cudowność. Nie oceniam, nie krytykuję, tylko pokazuję. A chciałem pokazać Wam to miejsce już wcześniej. Widziałem zdjęcia z otwarcia w dniu otwarcia i wkrótce po tym planowałem tu przyjechać. Ale wiecie, jak to jest z planami – odłożyłem termin raz, potem drugi i w końcu zapominałem na... prawie półtora roku. W Kamiennym Kręgu zjawiłem się na początku lutego 2019 roku i zastałem obraz zgoła inny, niż ten zatrzymany w kadrach z września 2017 roku.
Toruńskie Stonehenge, to dziś miejsce bardzo zaniedbane. Po drewnianych ławkach zostało tylko wspomnienie, Kamienny Krąg zarósł chwastami, tablica informacyjna wprawdzie jeszcze stoi, ale została już pomazana, podobnie jak największy z głazów. Nie wygląda to najlepiej. Chociaż z drugiej strony jeszcze nie wszystko stracone. Nowe ławki, trochę czyszczenia, pielenia i koszenia, i miejsce mogłoby znów wyglądać ładnie, a nawet stać się wizytówką Grębocina Nad Strugą – ciekawostką, do której ściągaliby mieszkańcy z innych dzielnic. Trzymam kciuku, za to miejsce, bo lubię osobliwości, poza tym – sami powiedzcie – trochę szkoda tych dziesięciu kawałków, nie?

11 marca 2019

Pierwsza komendantura Twierdzy Toruń

Stare Miasto » Rynek Staromiejski 10
Gdy opadł bitewny kurz wojen napoleońskich, stało się jasne, że Toruń wraca do Prus. Ten fakt przypieczętował Kongres Wiedeński w 1815 roku. Miasto chyba wtedy odetchnęło z ulgą, bowiem wojska Wielkiej Armii napoleońskiej przez blisko dziewięć lat doiły Toruń z forsy, która była potrzebna małemu Francuzikowi na wojnę. Panowanie Francuzów w naszym mieście to czas ogólnej biedy. Armia miała pierwszeństwo i nieograniczony dostęp do miejskiej kasy, z czego chętnie korzystała. Jakby tego było mało, w 1807 r., przypadkowo wybuchł proch składowany nad Wisłą. Musiało być go naprawdę sporo, bo trzydzieści domów poszło z dymem, a miasto nigdy nie dostało z tego tytułu żadnej rekompensaty. 
No dobra, ale czasy Napoleona mijają i jedną z pierwszych decyzji po powrocie Torunia w pruskie łapy, jest odtworzenie komendantury, chociaż wówczas jeszcze bez stanowiska gubernatora Twierdzy Toruń (to zostanie przywrócone w 1895 r.). Pierwszym komendantem zostaje niejaki Treskow (nie znamy jego stopnia), zajął to stanowisko na chwilę, bowiem jeszcze w tym samym 1815, funkcję komendanta obejmuje pułkownik Beneckendorff von Hindenburg. Pięć lat później, facet zostanie generałem majorem, a w 1835 generałem porucznikiem. Na stanowisku komendanta pozostanie do 1838 roku.
A właśnie, rok awansu Hindenburga na generała majora zbiega się w czasie z wybudowaniem siedziby komendantury, choć pewnie jedno z drugim nie miało nic wspólnego. Jest zatem rok 1820 i na Rynku Staromiejskim, w miejscu dwóch rozebranych średniowiecznych kamienic patrycjuszowskich wyrasta dość skromny i surowy w swej formie budynek. Nic dziwnego, w końcu powstał z myślą o wojskowych, a ci – jak wiemy – cenią prostotę.
Zabudowa starówki jest zwarta, zatem rozbierając dwie kamienice, pozostawiono ich szczytowe ściany. Na jednej z tych ścian zachowało się gotyckie malowidło datowane na koniec XIV wieku. Malowidło to nadal można podziwiać.

Polichromia – choć mocno nadszarpnięta zębem czasu – wciąż jest w miarę czytelna. Jedna ze scen przedstawia św. Jerzy, który zabija smoka. Inny fragment obrazu ilustruje Pokłon Trzech Króli. Te sceny oglądał codziennie generał major Hindenburg, a od 1866 roku, również chłopcy ze sztabu Twierdzy Toruń. Komendantura w 1875 przeniosła się na Rynek Nowomiejski 20, a do opuszczonego gmachu wprowadził się Zarząd Artylerii, który pozostał tam do 1919 roku.
Dziś w kamienicy mieści się restauracja oraz hotel, a gotycka polichromia, która w średniowieczu ozdabiała wysoką sień domu jakiegoś bogatego kupca, teraz cieszy oczy torunian i turystów oraz czyni ten skromny budynek, niezwykle cennym obiektem na mapie Torunia.