środa, 25 maja 2016

Pomnik Dzieci Polskie Matce Polski

Z cyklu... POMNIKI
Barbarka.
Pomniki, to ważne elementy składowe każdego miasta. Oczywiście bez nich świat by się nie rozpadł, ludzkości nie zdziesiątkowałby żaden pomór, może nawet na pierwszy rzut oka nie dostrzeglibyśmy żadnej zmiany. Po chwili jednak doszlibyśmy do wniosku, że miasto bez monumentów jest uboższe, pozbawione jakby części tożsamości. Pomniki, choć ich głównym celem jest upamiętnienie ludzi i wydarzeń poczesnych, to jednak – nie czarujmy się – czasami pełnią funkcję wypełniacza miejskiej przestrzeni, które z czasem stają się symbolami miasta, drogowskazami dla turystów. Są też monumenty dziękczynne, wystawiane aby komuś za coś podziękować. I takim właśnie przykładem jest pomnik Dzieci Polskie Matce Polski.
zdj. z roku 2016
zdj. z roku 2011
Pomnik w formie przydrożnej kapliczki, który widzicie na zdjęciach, z pewnością nie jest z gatunku tych „na pokaz”. Położony przy ul. Pawiej, około pół kilometra od pętli autobusowej „Wrzosy I”, nieopodal leśnego traktu wychodzącego na Szosę Chełmińską, otoczony drzewami Barbarki, bynajmniej nie opowiada nam historii miasta, ani jego mieszkańców, a przynajmniej nie bezpośrednio. Jednakże okoliczności w jakich powstał i kto sfinansował jego budowę, pokazują nam pozytywny obraz toruńskiej młodzieży okresu międzywojennego, bowiem to właśnie oni – uczniowie toruńskich szkół powszechnych zebrali pieniądze na dzieło wykute przez samego Ignacego Zelka. 25 maja 1933 roku dokonano odsłonięcia i poświęcenia pomnika o czym tego dnia donosiło „Słowo pomorskie” w kolumnach Kroniki na 9 stronie. Z krótkiej notki dowiadujemy się, m.in. że poświęcenia ma dokonać o godz. 10 ks. prob. dr. Jank. Franciszek Jank – bo to o niego chodzi – w Toruniu pojawił się dosłownie miesiąc wcześnie, w kwietniu 1933 r. obejmując probostwo w kościele Mariackim. Na uroczystości 25 maja zebrali się jednak przede wszystkim uczniowie szkół miejskich, którzy wzięli udział w mszy i części artystycznej. Aż do wybuchu wojny, co roku, w Dniu Matki pod pomnikiem odprawiano uroczyste nabożeństwa z udziałem dzieci. Rok 1939 położył kres kolejnej tradycji, a pomnik, podobnie jak setki torunian i mieszkańców okolicznych wsi, otrzymał od okupanta wyrok śmierci.
"Słowo pomorskie", 25.05.1933 (źródło: KPBC)
Nie wiadomo dlaczego monument tak bardzo raził w oczy Niemców. Czy był zbyt sakralny, a może zbyt Polski? A może i jedno i drugie? Tak czy inaczej w październiku 1939 r. naziści rozkazali mieszkańcom Wrzosów zburzyć pomnik. Ci jednak postanowili ocalić jego najważniejszą część czyli płaskorzeźbę przedstawiającą Matkę Boską z Dzieciątkiem. Zabezpieczyli ją i dobrze ukryli przed okupantem, a fundament – zgodnie z poleceniem – rozebrali. 
Dzieło Zelka przetrwało wojenną zawieruchę. Do odbudowy przystąpiono dokładnie 27 kwietnia 1947 r. – to właśnie wtedy zawiązał się Komitet Odbudowy Pomnika. Podobnie jak w międzywojniu i tym razem nieoceniona okazała się pomoc uczniów, którzy wspólnie z mieszkańcami Wrzosów zebrali niezbędne środki i w nieco ponad miesiąc odbudowano monument wykorzystując pozostałości pierwotnego fundamentu. 8 czerwca 1947 r. proboszcz parafii pw. Św. Antoniego, ks. Wacław Grabowski poświęcił zrekonstruowany pomnik i reaktywował przedwojenną tradycję nabożeństw odprawianych 26 maja. 

Losy ks. Janka, który po wojnie osiadł w Pelplinie i ks. Grabowskiego skrzyżują się w ostatniej drodze tego drugiego, Jank bowiem w 1961 roku będzie przewodniczył ceremonii pogrzebowej ks. Wacława, który spocznie na cmentarzu na Wrzosach.
Niestety, ostatnia „renowacja” mocno oszpeciła monument, oryginalny charakter płaskorzeźby został zatracony, a podpis Ignacego Zelka widniejący niegdyś w prawym górnym rogu – zamalowany. Mam nadzieję, że niefrasobliwy „malarz” odpowie za swoje „dzieło”.
zdj. z roku 2011 - podpis Zelka widoczny w prawym górnym rogu

L   O   K   A   L   I   Z   A   T   O   R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

niedziela, 8 maja 2016

Toruń w jednym kadrze, odc. 3: Mokrzańskie klimaty

Mokre.
To już 110 lat, odkąd Mokre jest w granicach Torunia. Dokładnie 1 kwietnia 1906 roku, wsie założone już w XIII wieku, stały się częścią naszego miasta. Duże i Małe Mokre przestały istnieć, podobnie jak średniowieczna zabudowa, winnice czy ogrody mieszczan toruńskich… Pozostały jedynie substytuty ogrodów w postaci ogródków działkowych, m.in. na tyłach Radia Maryja, między ulicami Grudziądzką a Legionów. Nie ma też śladu po hodowlach zwierząt, z których słynęło Wielkie Mokre.

Pod koniec XIX wieku, kiedy rozbudowa Twierdzy Toruń szła pełną parą i potrzebowano coraz więcej rąk do pracy, Mokre zamieniło się w robotnicze przedmieście, w którym dominował mur pruski. Część XIX-wiecznych zabudowań przetrwało do naszych czasów, tworząc – wraz z  Fabryką Born & Schütze i Młynem Richtera – niepowtarzalny klimat Mokrego.

Poniższe zdjęcia zostały zrobione podczas 72. Toruńskiego Spaceru Fotograficznego, którego uczestnicy drepczą po mieście już od 6 lat. Album otwiera, sławny na całe miasto, wiąz z ulicy Wiązowej (nie mylić z rejonem aktywności Freddy’ego Kruegera), jest sporo pruskiego muru, a korzystając z tego, że mamy wiosnę i nowe życia dookoła, będzie też trochę przyrody z bliska. Całość zamykają zapierające dech w piersi (choć może zdjęcia tego nie oddają) widoki z dachu Młyna Richtera (obecnie Młyn Wiedzy).
- Zenek, nie bądź taki. Daj łyka.
O, ja cię! To mlecyk! Chyba pierwszy w sezonie. ;)

środa, 4 maja 2016

Defilada samochodów zabytkowych

Z cyklu... WYDARZENIA
Stare Miasto.
2 maja, tuż po uroczystościach na Skwerze Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej, Bulwarem Filadelfijskim przejechała defilada klasycznych samochodów. Zlot zorganizował Automobilklub Toruński. Auta przejechały wzdłuż bulwaru, a następnie przez Bramę i ulicą Żeglarską dotarły do Rynku Staromiejskiego, gdzie każdy mógł przyjrzeć im się z bliska.

W zlocie, który trwał od 30 kwietnia, wzięło udział kilkadziesiąt – zachowanych w doskonałym stanie – zabytkowych samochodów, wśród których znalazły się takie piękności jak Mercedes Gazelle z przełomu lat ’20 i ’30 XX wieku, klasyczny Bentley czy Rolls Royce. Nie zabrakło też przedstawicieli amerykańskiej motoryzacji: Cadillacka, Chevroleta i Dodge’a. Była też francuska "kaczka" czyli Citroen 2CV, których oblężenie przeżywaliśmy w lipcu ubiegłego roku oraz Wołga – „cud” radzieckiego przemysłu samochodowego – choć nie czarna, lecz biała przez co w pierwszej chwili nie poznałem Sowieta ;).