poniedziałek, 21 marca 2016

Schron przeciwlotniczy z czasów zimnej wojny

Stare Miasto.
Odrodzenia, to jedna z głównych arterii Torunia, stanowiąca jednocześnie granicą między Starym Miastem a Chełmińskim Przedmieściem. Każdy torunianin zna tę ulicę i bez zastanowienia jest w stanie wskazać ją na mapie. Część z Was może nawet kojarzy niepozorny parterowy domek na wysokości Muzeum Etnograficznego, nieopodal przystanków autobusowych. Ale jeśli nie kojarzycie, to nic nie szkodzi. Klasyczny klocek made in (wczesny) PRL z adresem Odrodzenia 4-6, nie przykuwa wzroku. Co więcej – w swej przaśnej formie jest wręcz niewidzialny, poza tym stoi ponad poziomem ulicy i chodnika, co sprawia, że tym bardziej nie rzuca się w oczy. Ten niepozorny domek liczący 92 m kw skrywa jednak pod podłogą swój mały sekret – schron przeciwlotniczy o powierzchni 198 m kw.

Gdyby Henryk Sienkiewicz żył i pisał w latach powojennych, jedna z jego książek mogłaby zacząć się od słów: „Rok 1953 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia.” Ale zaraz, zaraz, panie Henryku, przecież to z Ogniem i mieczem. Poza tym „jakoweś” w ’53? Poważnie? Toż to czysty archaizm! Tak czy inaczej, rok 1953 był na pewno rokiem niespokojnym, a to głównie za sprawą dwóch panów, którzy objęli władzę po przeciwnych stronach żelaznej kurtyny. Po prawie roku próżni, od śmierci Stalina, Związkiem Radzieckim zaczął rządził Nikita Chruszczow, z kolei na tronie Króla Ameryki Północnej zasiadł generał Dwight Eisenhower – weteran II wojny światowej, który kierował m.in. inwazją na Sycylię i Półwysep Apeniński. Chociaż zimna wojna trwała od 1947 roku, to właśnie za sprawą zmiany władz w ’53, weszła na kolejny poziom, głównie za sprawą Eisenhowera. Nowy prezydent postawił sobie za cel zwiększenie arsenału jądrowego, co zresztą mu się udało. Chruszczow, z kolei, swoje rządy zaczął od destalinizacji, co jednak nie zmieniło podejścia Amerykanów, którzy nadal uważali ZSRR za najpoważniejszego wroga. Wyścig zbrojeń trwał, więc widmo III wojny światowej wciąż wisiało zarówno nad państwami Bloku Wschodniego w Europie, jak i nad USA. Nic więc dziwnego, że zaczęto budować schrony w ilościach wręcz masowych. W Ameryce nastała moda na przydomowe bunkry, z kolei w demoludach niewielu było stać na taki luksus, jak prywatny schron. Z braku innych możliwości, zwykłym zjadaczom czerstwego chleba, pozostało liczyć na opiekę państwa. 

W Polsce, podobnie jak w innych państwach pod radzieckim butem, budowano podziemne kompleksy zarówno dla władz centralnych i lokalnych, jak również dla ludności cywilnej, m.in. na terenach największych zakładów przemysłowych (w Toruniu w latach ’60 powstał m.in. schron pod ELANĄ).

W Toruniu swój schron miała Miejska Rada Narodowa, która do połowy lat ’70 zajmowała budynek dzisiejszego Urzędu Marszałkowskiego przy Placu Teatralnym. To właśnie MRN, na czele z przewodniczącym Tadeuszem Konarskim, rządziła wówczas miastem. Jednakże Konarski z prezydenckimi kompetencjami, musiał mieć osobny bunkier – swoje centrum dowodzenia w warunkach wojny. Tak właśnie powstał schron przeciwlotniczy na terenie dzisiejszego Muzeum Etnograficznego.

Ukończony w 1956 roku nigdy nie spełnił swojego zadania, zresztą bardzo szybko przeszedł w ręce komendy miejskiej Straży Pożarnej, która zaadoptowała podziemia na magazyn specjalnego sprzętu przeznaczonego na czas wojny. Latem 1975 r. zarówno dom, jak i schron, przejmuje toruński magistrat i zatrudnia pracownika, którego zadaniem jest opiekowanie się schronem. Pracownik, pod koniec lipca, wprowadza się do domu wraz z rodziną. W połowie lat ’70, kiedy wokoło powstawały wieżowce i bloki z wielkiej płyty, a metraż mieszkań nie przekraczał kilkudziesięciu metrów kwadratowych, własny domek w centrum miasta o powierzchni prawie 100 m kw, musiał być prawdziwym luksusem.
Niepozorny budynek, zarówno teraz, jak i wtedy, nie wzbudzał niczyich podejrzeń. Zdradzać mógł jedynie tajemniczy kominek przykryty spadzistym daszkiem, w rzeczywistości będący wyjściem ewakuacyjnym ze schronu, ale kto tam zwracał na niego uwagę. Tymczasem zarówno pod domem, jak i sąsiadującym z nim niewielkim ogródkiem, ukryto schron dwa razy większy od samego bungalowu.
Pora wejść do środka. Wnętrze domu wygląda, jakby ktoś wyprowadzał się stąd w pośpiechu i zapomniał wziąć część mebli. Jak na budynek z lat ’50, pokoje są przestronne, no może z wyjątkiem kuchni, która jest niewiele większa od mojej łazienki. Panuje tu spora wilgoć – czuje się ją w powietrzu, widzi na pofałdowanych, odklejających się tapetach. Podobno kiedyś zalało cały budynek, a wodę trzeba było wynosić wiadrami. Do schronu prowadzi niewielki przedsionek i zwykłe piwniczne schody. No, może nie do końca zwykłe. W domach z tamtego okresu zazwyczaj budowano proste schody, tymczasem tutaj klatka schodowa zakręca, niczym w latarni morskiej. Gdy już jesteśmy pod ziemią, po lewej stronie faktycznie jest niewielka piwniczka, po prawej zaś za podwójnymi masywnymi drzwiami ze stali, rozciąga się prawie dwustumetrowy schron przeciwlotniczy.
Podziemny korytarz ma kształt kanciastej litery C. Po obu stronach znajdują się wejścia do pomieszczeń, które w przeszłości miały pełnić funkcje m.in. kuchni, magazynów i sali konferencyjnej. Któryś z pokoi z pewnością był przeznaczony na prezydencki gabinet i sypialnię. Jest też toaleta (nie sprawdzałem czy działa). Schron posiadał również własną kotłownię i wciąż działający system wentylacyjny oraz – jak każdy tego typu obiekt – wyjście ewakuacyjne, oddalone od domu o kilkanaście metrów. Z wyposażenia praktycznie nic nie zostało. Obiekt świeci pustkami i stanowi nie lada wyzwanie dla nowych właścicieli. Kilka lat temu pieczę nad domkiem i bunkrem objęło Muzeum Etnograficzne. Schron ma swój potencjał i przy odpowiednim nakładzie finansowym, mógłby zostać ciekawie wykorzystany, chociażby jako dodatkowy magazyn dla muzealnym eksponatów czy miejsce wystawowe. Można byłoby również odtworzyć oryginalne wyposażenie tego typu schronów i zainscenizować interaktywne show w stylu Bunkra Wisła. To, co zrobi z tym Muzeum, czas pokaże. Tymczasem Wy, na niniejszych zdjęciach, możecie zobaczyć te wyjątkowe, niedostępne na co dzień, podziemia takimi, jakie są teraz.

L   O   K   A   L   I   Z   A   T   O   R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz