⇧ AUTOPROMOCJA ⇧

środa, 8 listopada 2017

Pomnik filmu „Prawo i pięść”

Stare Miasto.
Amerykański studebaker z czterema facetami na pace, mija zasieki i przejeżdża przez Bramę Ciemną. Mężczyźni pochylają się, aby nie gwizdnąć głową w łuk bramy. Przedwojenna ciężarówka przeciska się uliczkami Nowego Miasta, by w końcu wjechać na Rynek, na którym stoi stylowa fontanna. Mimo wszechobecnych niemieckich szyldów, łba Hitlera w witrynie sklepowej, germańsko brzmiących nazw ulic, czy wspomnianej fontanny, nikt nie ma wątpliwości, że jesteśmy w Toruniu, w sercu Nowego Miasta. Jednak Toruń w filmie Jerzego Hoffmana i Edwarda Skórzewskiego „Prawo i pięść”, miał do odegrania konkretną rolę. Nie grał samego siebie a fikcyjne Siwowo (niem. Graustadt) – poniemieckie miasteczko na ziemiach odzyskanych.
Był rok 1964, kiedy do Torunia zjechała ekipa filmowa pod wodzą reżyserów Hoffmana i Skórzewskiego. Centralnym miejscem akcji miał być Nowy Rynek, ale trzeba było go jakoś przygotować. Wymieniono więc latarnie, tabliczki z nazwami ulic i sklepowe szyldy; ustawiono fontannę i rozrzucono papiery. Podobno zdrój jeszcze przez jakiś czas zdobił starówkę, ponieważ filmowcy zapomnieli go rozebrać. Tętniące życiem Nowe Miasto z dnia na dzień stało się fikcyjnym Siwowem – miastem-widmem, gdzie życie wymarło wraz z ostatnim uciekającym Niemcem. Chociaż nie, ostatni Niemiec został, schlał się do nieprzytomności i zasnął beztroskim pijackim snem w jakimś wózku na ulicy Podmurnej, nieopodal Baszty Wartowni.
Film „Prawo i pięść”, zapisał się w historii polskiego kina, jako „pierwszy polski western”. Western z klimatem – należałoby dodać, bo atmosfera jest bardzo ważna i równie mocno wyczuwalna. A o czym właściwie opowiada ten obraz? To historia Andrzeja Keninga, który po walce w Powstaniu Warszawskim i przejściu przez niemiecki obóz koncentracyjny w Oświęcimiu, marzy teraz tylko i wyłącznie o spokojnym życiu i… nowych spodniach. Przyłącza się więc do pięcioosobowej grupy doktora Mieleckiego, która na rozkaz pełnomocnika rządu, ma zabezpieczyć wspomniane już wcześniej Siwowo. Ich zadaniem jest ochrona mienia i przygotowanie miasteczka dla repatriantów. Na miejscu okazuje się, że miejsce to nie jest tak do końca opuszczone. Oprócz zalanego w sztok niemieckiego dyrektora hotelu Tivoli, o Siwowo zahaczyły również cztery kobiety i ich wózek, który dla nas – widzów – stanie się symbolem. Symbol ten kilkadziesiąt lat później wrośnie w krajobraz Nowego Rynku, ale o tym za chwilę. Wróćmy jeszcze do fabuły. Kening szybko orientuje się, że jego towarzysze, to zwykli szabrownicy, którzy mają zamiar obrobić okoliczne domy, sanatorium i szpital, a potem uciec. Główny bohater staje się ostatnim sprawiedliwym w mieście bezprawia i wypowiada złodziejom bezpardonową wojnę. W filmie zagrali m.in.: Gustaw Holoubek, Ryszard Pietruski, Zdzisław Maklakiewicz i Wiesław Gołas, a główny motyw muzyczny – balladę „Nim wstanie dzień” śpiewaną przez Edmunda Fettinga do muzyki Krzysztofa Komedy i słów Agnieszki Osieckiej, w połowie lat ’60 nuciło pół Polski.

Mijają 44 lata. Jest 31 sierpnia 2008 r. Na Rynku Nowomiejskim poruszenie. Pojawił się prezydent Zaleski, są też honorowi goście: Jerzy Hoffmana i Magdalena Zawadzka – wdowa po zmarłym niespełna pół roku wcześniej Gustawie Holoubku, jest też tłum torunian. Niedzielny wieczór na Nowym Rynku kończy uroczyste odsłonięcie instalacji upamiętniającej zrealizowany w Toruniu film „Prawo i pięść”. Rzeźba wykonana przez parę poznańskich artystów – Karola Furyka i Małgorzatę Więcławską, przedstawia wózek przesiedleńców wypełniony dobytkiem. Wózek, oczywiście, kojarzymy z filmem, ciągną go kobiety, podajże, tylko w jednej scenie, ale to również dość wymowny symbol cierpienia ofiar wojny. I to każdej wojny, bez względu na czas i miejsce. Obok wózka, znajduje się wkomponowana w plac tablica upamiętniająca twórców obrazu, a o każdej pełnej godzinie pozytywka wygrywa balladę „Nim wstanie dzień”.

Wózek, podobnie jak siedząca nieopodal przekupka, osiołek na rogu Szerokiej i Żeglarskiej, pies Filuś przy Chełmińskiej, czy toruńska piernikarka u zbiegu Królowej Jadwigi i Małych Garbar, to dziś znaki rozpoznawcze Torunia – miła wizytówka miasta. Miasta, które ma do zaoferowania nie tylko wielowiekowe zabytki, ale też ciekawą współczesną małą architekturę z historycznym – czy jak w przypadku pomnika filmu „Prawo i pięść” – historyczno-filmowym przesłaniem.

L   O   K   A   L   I   Z   A   T   O   R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

1 komentarz:

  1. Wstyd się przyznać ale nigdy nie miałem okazji oglądać tego filmu. Zamierzam jednak to nadrobić, tym bardziej że film nakręcony jest w klimacie westernu a do tego w Toruniu.

    OdpowiedzUsuń