niedziela, 3 kwietnia 2016

Toruń w jednym kadrze, odc. 1

Pierwsze trzy miesiące tego roku nie sprzyjały fotograficznym wypadom. Zima przypominała bardziej szaroburą jesień, toteż pierwszy odcinek nowego cyklu wpisów prezentuje się dość skromnie. Pięć z ośmiu zdjęć zapewne część z Was kojarzy z facebooka i twittera, pozostałe trzy dziś swoją premierę. Od czego więc zaczniemy? Może od zimowego kadru?
🔹Rubinkowo.
🔹Na Skarpie.
W tym sezonie zimowym właściwie nie było okazji, aby zrobić ciekawe ujęcia z białym puchem, o dłuższej sesji nawet nie wspominając. Powoli, od kilku lat, zima odchodzi do lamusa, co należy zwalić na barki zmian klimatycznych jakie zachodzą na naszych oczach. Powyższe zdjęcie zrobiłem na początku stycznia w czasie krótkiej, aczkolwiek intensywnej „nawałnicy śnieżnej”. Inna rzecz, że śnieg zniknął jeszcze szybciej niż się pojawił i tyle było z tej zimy. Spojrzenie na Szosę Lubicką.
🔹Stare Miasto.
Mimo niesprzyjającej aury kilka razy udało mi się wpaść na Stare Miasto. Najczęściej jadę tam w jakimś konkretnym celu, a spacer zaliczam przy okazji i za każdym razem odkrywam coś nowego. W lutym spotkałem kota na ulicy Ciasnej. Sądząc po proporcjach, chyba syjamski. Niby zwykła rzecz – kot namalowany na kracie – a jak bardzo wpasowuję się do Ciasnej, co sprawia, że lubię tę uliczkę jeszcze bardziej.
🔹Stare Miasto.
Kawałek dalej, w pierwotnej dolinie Postolca, która w drugiej połowie XV w. zmieniła się w zamkową fosę, Toruń prezentuje się z zupełnie odmiennej strony. Mimo innego kąta patrzenia kamienice dumnie stojące przy ul. Przedzamcze, są nadal piękne i ujmujące.
🔹Rudak.
Na lewobrzeżnym Toruniu jak zawsze cisza i spokój. Rudak, choć to dzielnica niepozorna, ma swój urok i ładne widoki. Tutaj w roli głównej Most im. gen. Elżbiety Zawackiej, a gdzieś tam w tle estakada Marka Sudaka.
🔹Stare Miasto.
Wróćmy jeszcze na chwilę na Stare Miasto, a właściwie na jego peryferie. W zeszłym roku drogowcy wskrzesili niemal zapomnianą ulicę gen. Stanisława Skrzyńskiego, która pamięta jeszcze czasy pruskie, kiedy to nazywała się Bahnstrasse i wpadała w ul. Dobrzyńską. Po odzyskaniu niepodległości w 1920 roku ulicę spolszczono na Dworcową i przez jakiś czas w Toruniu były dwie ulice Dworcowe (druga na Mokrem, na tyłach Młyna Richtera, przetrwała do dziś). Szybko jednak zmieniono nazwę na Zygmuntowską. Starsi mieszkańcy Torunia jeszcze pamiętają, że właśnie tam – na ul. Zygmuntowskiej – tramwaje miały swój ostatni przystanek i miejsce postoju, była tam też bocznica kolejowa, na której przeładowywano węgiel z wagonów kolejowych na specjalne towarowe wagony tramwajowe. Tak czarne złoto trafiało do Gazowni Miejskiej, zlokalizowanej pod murami starówki, na południe od Bramy Starotoruńskiej. Kiedy ul. Zygmuntowską przechrzczono na gen. Skrzyńskiego? Najprawdopodobniej po śmierci wojskowego w 1935 roku. Przez ostatnie lata na Skrzyńskiego mieścił się zamknięty parking strzeżony, który w końcu splajtował. Dzięki projektowi BiT-City zrewitalizowano ulicę, ale nie przywrócono jej pierwotnego układu. Do ulicy Dobrzyńskiej mają dostęp tylko piesi i rowerzyści, z kolei kierowcy zyskali całkiem sporej wielkości darmowy parking.
🔹Mokre.
Na Cmentarzu Garnizonowym byliśmy już w zeszłym roku. Do tego, że stare cmentarze mają duszę, nie muszę nikogo przekonywać. Cmentarz przy Grudziądzkiej przypomina nieco Powązki Wojskowe, chociaż w dużo mniejszej skali. Pod koniec lutego zajrzałem tu przelotnie, przejazdem i moją uwagę zwróciła figura orła na jednym z pomników.
🔹Winnica.
Z kolei końcówka marca należała do Fortu I. Również to miejsce już Wam pokazywałem (link / link / link). Jednak Twierdza Toruń ma to do siebie, że za każdym razem zwiedzający znajduje coś nowego, dostrzega kolejne interesujące ujęcie, które warto uwiecznić. Na powyższym zdjęciu widzicie przejście pod jedną z wież pancernych.
🔹Winnica.
No, skoro był Fort I, to może teraz… Fort I? Warownia nosząca imię Jana III Sobieskiego, to dzieło pod wieloma względami wyjątkowe. Zbudowana w latach 1888-1892 stanowi jedyny nie tylko w Toruniu, ale i w tej części Europy fort pancerny. Pierwotnie był uzbrojony w cztery haubice kalibru 210 mm. Działa umieszczono w wieżach wyposażonych w mechanizm obrotowy i przekryto kopułami. Każda z nich waży około 40 ton. Do naszych czasów przetrwały trzy kopuły. Czwartą, w latach ’60 wysadzono na polecenie Miasta, a jej resztki nadal leżą w pancernej wieży. Na powyższy zdjęciu widać trzy z czterech wież. Jak zapewne zauważyliście dwie z nich okrywają oryginalne kopuły, trzecia to ta wysadzona, której zafundowano zastępczą pokrywkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz