sobota, 25 lipca 2015

Bunkier Wisła

Stare Miasto.
Bulwar Filadelfijski - jedno z ulubionych miejsc torunian i turystów. Nieopodal Koszar Racławickich, u podnóża Bramy Klasztornej mamy Skwer Oficerskiej Szkoły Marynarki Wojennej, a pod skwerem krytą szczelinę przeciwlotniczą z czasów II wojny światowej, która od kilku miesięcy żyje drugim życiem i stała się najciekawszą atrakcją tegorocznego turystycznego sezonu.
Cofnijmy się na chwilę do przeszłości. Jest październik 1943 roku. Jesień rozkwita całą gamą barw, a okupacyjny terror, w całej Polsce, trwa w najlepsze. Dobra passa Niemców skończyła się kilka miesięcy temu, w lutym, kiedy to Hitler poniósł dotkliwą porażkę pod Stalingradem, co stanowiło jedynie preludium do późniejszych klęsk, na czele z bitwą na Łuku Kurskim, w sierpniu '43. Losy wojny zaczęły się odwracać. Spychani do defensywy naziści musieli zacząć się bronić. W tym właśnie celu powstawały tego typu obiekty, jak ten, do którego zaraz wejdziemy. 11 października 1943 roku, gdy w obozie w Oświęcimiu oberscharführer Wilhelm Clausen osobiście rozstrzeliwał 54 osoby z obozowego ruchu oporu, w Toruniu Niemcy ukończyli krytą, betonową szczelinę przeciwlotniczą, która miała chronić przed nalotami.
Szczelina może pomieści 100 osób. Pierwotnie była przeznaczona dla pracowników portu na Wiśle lub pobliskiej gazowni. Nie chroniła przed bezpośrednim uderzeniem bomby, a jedynie odłamkami i falą uderzeniową. Szczelina, pod względem architektonicznym nie jest specjalnie ciekawa - ot podziemny, zygzakowaty korytarz,  "złamany" w trzech miejscach, o łącznej długości około 50 m. Po bokach kilka malutkich pomieszczeń, w których onegdaj mieściły się suche latryny wyposażone w wiadra oraz pomieszczenie gospodarcze. Gdyby otworzyć go ot tak i wpuścić tam ludzi, żeby sobie pozwiedzali, nie byłoby żadnej atrakcji, jednak twórcy Domu Legend Toruńskich poszli o krok dalej i stworzyli niesamowite show, którego uczestnicy przeżyją prawdziwy nalot.
Szczelinę nazwano Bunkrem Wisła - nazwa krótka i wpadająca w ucho. Schodząc pod ziemię bierzemy udział w wyreżyserowanym spektaklu, w którym główną rolę gra "dowódca bunkra", dbający o porządek i dyscyplinę. Show zaczyna się w momencie, gdy gasną światła, a z głośników płynie głos niewidzialnego "wielkiego brata". A wygląda to mniej więcej tak...
Całości Wam nie pokażę. Sami musicie to przeżyć. A myślę, że naprawdę warto. Bunkier Wisła wypełnił lukę na toruńskiej mapie atrakcji. Brakowało takiego miejsca. Nic więc dziwnego, że szczelinę odwiedza coraz więcej osób, a opinie uczestników są w niemalże w 100% pozytywne.
To bez wątpienia najciekawsza toruńska atrakcja turystyczna w tym sezonie. Twórcy zadbali o realizm i mocne uderzenie w bębenki uszne. Przez chwilę można poczuć się jak w trakcie prawdziwego bombardowania. Nad głowami krążą samoloty, a ryk silników przyprawia o szybsze bicie serca, jest też przeszywający dźwięk syren i ostrzał, a na koniec całą szczelinę wypełnia dym. Całość jest bardzo dobrze przygotowana i robi wrażenie.
Pokazy odbywają się co 20 min przez cały tydzień w godz. od 10 do 18. Gorąco polecam i mam nadzieję, że Bunkier Wisła zainspiruje innych i nie będzie to ostatnie tego typu miejsce w Toruniu.

L   O   K   A   L   I   Z   A   T   O   R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz