czwartek, 11 maja 2017

KSIĄŻKA #16 | „Zapomniane legendy toruńskie” – Maria Mameła

Wszyscy doskonale znamy legendy o flisaku i żabach, o Krzywej Wieży, o piernikarzu i jego córce Katarzynie, czy o tym, jak powstała nazwa miasta. Maria Mameła postanowiła zebrać i opracować te mniej oklepane historie. I tak powstały „Zapomniane legendy toruńskie”.

Książka nie ma wielkich rozmiarów – na niespełna 150 stronach, zmieściło się ponad 40 opowieści, jedne faktycznie mają charakter legend, inne bardziej przypominają baśnie, ale łączy je plastyczny język, jakim posługuje się Autorka, a także Toruń będący tłem każdej z historii. Wiem, że niektórzy cenią sobie wielkie tomiszcza, ale nie zawsze to, co duże, jest wartościowe. Ostatnio przekonałem się o tym czytając „Okularnika” Katarzyny Bondy. Teoretycznie, miał to być kryminał, ale w praktyce okazał się tworem bardzo niesprecyzowanym gatunkowo z rodziny „gniotowatych”. Ale wróćmy do „Zapomnianych legend toruńskich”, bo tu jest znacznie ciekawiej, niż u „królowej polskiego kryminału” (swoją drogą, kiedyś ten tytuł nosiła Chmielewska i w obu przypadkach była/jest to jakaś groteskowa niedorzeczność). 

W książce Mameły, legendy zostały ułożone chronologicznie. Naszą niezwykłą podróż w czasie zaczynamy od XIII wieku, od historii Wawrzyńca i pięknej Anny – temat, jak z romansu osadzonego w średniowiecznych realiach. Młody chłopak, chcąc pomóc choremu ojcu, postanawia zapolować na bobra, z tym, że zabijanie bobrów jest w krzyżackim mieście całkowicie zakazane. Wawrzyniec jednak wierzy, że sadło gryzonia, to najlepsze lekarstwo. Co więc robi? Łamie prawo i zwierzaka, no… killim go normalnie. Nasz bohater zostaje więc kłusownikiem, wprawdzie ze szczytnych pobudek, ale jednak, a że już w średniowieczu można było liczyć na „uczynnych sąsiadów”, jedna z takich właśnie sąsiadek donosi Krzyżakom na poczciwego Wawrzyńca. Chłopaka łapią i szybko zapada wyrok – czapa. Kara śmierci ma zostać wykonana nazajutrz; nasz bohater spędza więc noc w ekskluzywnym apartamencie w lochach Zamku Krzyżackiego. I wtedy właśnie pojawia się Anna – jego ukochana, która wydostaje go zza krat i razem uciekają do Krakowa, gdzie żyją długo i szczęśliwie, nie tak, jak ci biedacy od Szekspira.

Spokojnie, nie mam zamiaru streszczać wszystkich legend, ale jeśli chcecie się dowiedzieć skąd się wzięły gołębie na Rynku Nowomiejskim, dlaczego runęła wieża kościoła św. Janów, gdzie ukrywał się toruński smok i kto straszy nocą w Sali Królewskiej Ratusza; jeśli chcecie poznać wodnika Kaszczorka i Dobka Oleśnicę, który dokopał Krzyżakom, powinniście sięgnąć po „Zapomniane legendy toruńskie”. To opowieści ponadczasowe, pełnie magii i tajemnic, z pozytywnym przesłaniem i morałem; opowieści, które powinny spodobać się nie tylko dorosłym, ale i dzieciom. Ta publikacja zwyczajnie mnie urzekła, a szybki koniec sprawił, że poczułem niedosyt. Chciałoby się sięgnąć po drugą część, ale ta – jak dotąd – nie powstała i nic nie wskazuje na to, że kiedykolwiek powstanie.

Maria Mameła jest absolwentką filologii klasycznej i polskiej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, a także Studium Języka Rosyjskiego i Studium Bibliotekarskiego. Przez lata pracowała jako nauczycielka w Zespole Szkół nr 24 w Toruniu.

ISBN: 978-83-62942-09-1
wydawnictwo: Mado
liczba stron: 148
rok wydania: 2013
typ okładki: miękka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz