niedziela, 14 maja 2017

KSIĄŻKA #17 | „Zabytki lewobrzeżnego Torunia: zachowane, nieistniejące, tylko zaplanowane” – praca zbiorowa

Książek o Toruniu są setki, opowiadają historię z różnych stron, ale zazwyczaj z tego samego brzegu. Gdy tak spoglądam na swoje zbiory księgarskie, a sądzę, że są nieco większe, aniżeli przeciętnego torunianina, nie widzę wśród nich żadnej w całości poświęconej lewobrzeżu. O, przepraszam… To się już zmieniło, bowiem 13 maja miała premierę książka „Zabytki lewobrzeżnego Torunia: zachowane, nieistniejące, tylko zaplanowane”. Książka niezwykła i jakże ważna z punktu widzenia szerszego poznania zabytków i dawnych mieszkańców Torunia.

Lewobrzeżne dzielnice miasta wciąż są traktowane po macoszemu, jakby Toruń był miastem dwóch jakości, a granicę między lepszym i gorszym wytyczała Wisła. To, choć powoli,  zaczyna się zmieniać. Coraz częściach będąc na lewobrzeżu, zagłębiając się w boczne uliczki i alejki,  widzę nowe osiedla, piękne domy, sklepy… Niestety, widzę też zaniedbany Park 1000-lecia, wymagającą remontu ul. Poznańską, zbyt małą ilość ścieżek rowerowych i zabytki poddawane eksterminacji. Nie czarujmy się, książka „Zabytki lewobrzeżnego Torunia” nie wpłynie na inne postrzeganie Lewego Miasta przez władze, ale nie dla nich powstała. Zarówno ta publikacja, jak i trzy poprzednie z cyklu „Zabytki toruńskie młodszego pokolenia”, została wydana dla zwykłych torunian: dla Ciebie, drogi Czytelniku, który zaglądasz na tego bloga, dla Twojego sąsiada… Nie, dla sąsiada nie? On z tych nieczytatych? No dobra, to sąsiad sobie odpuści, ale może po książkę sięgnie Twoja siostra, brat czy stryjek. W każdym razie ta niezwykła seria publikacji, w fantastycznej szacie graficznej Kamila Snochowskiego, to coś, na co warto wydać pieniądze i na co warto czekać pół roku. Najnowszy – czwarty już – tom, podobnie jak poprzednie, charakteryzuje duża ilość zdjęć, świetne teksty i mało znane historie miejsc i ludzie.

Co ciekawego znajdziecie w „Zabytkach lewobrzeżnego Torunia”? Zacznijmy od ogółów, czyli artykułu Katarzyny Kluczwajd, która odpowiada na pytanie „Czy w lewobrzeżnym Toruniu są zabytki?”. Świetny tekst o charakterze historycznego felietonu, uzupełnia cała masa archiwalnych zdjęć i planów. Dalej mamy ciekawe i mało znane historie konkretnych miejsc. Genezę kościoła na Rudaku przedstawia Piotr Birecki, a narratorami opowieści o modernistycznej szkole na sąsiednich Stawkach są Marcin Ceglarski i Jakub Polak. Michał P. Wiśniewski zabierze Was na wycieczkę po ewangelickich cmentarza – na lewobrzeżu znajdziecie aż cztery zabytkowe nekropolie: dwie na Podgórzu i po jednej na Stawkach i Rudaku. Michał opowiada też o skarbach znalezionych (czyt. wykopanych) podczas prac porządkowych na tychże zapomnianych i zdewastowanych cmentarzach. Na Po Toruniu możecie poczytać o jednym z nich – tym przy ulicy Rudackiej, ale zainspirowany artykułem w książce, z pewnością odwiedzę pozostałe.

Jako, że w historii najbardziej interesują mnie ludzie i ich losy, w sposób szczególny „przytuliłem” tekst Katarzyny Kluczwajd „Podgórska Sielanka”, opowiadający o dziejach tytułowej restauracji i jej kolejnych właścicieli – i tu znowu cały wagon starych zdjęć.

Lewobrzeżny Toruń, to jednak przede wszystkim wielki garnizon… No może teraz już nie, ale w przeszłości i owszem. Po tej stronie Wisły, po Prusakach zostało osiem fortów, dziesiątki schronów i innych elementów Twierdzy Toruń. Adam Kowalkowski – znany przewodnik po Twierdzy, serwuje Czytelnikom historię Przyczółka Mostowego, która sięga aż 1824 roku. Adam zabiera nas w podróż w czasy, kiedy zapach prochu i krwi spowszedniał tak bardzo, że przestał być wyczuwalny. Kreśląc szerszy kontekst historyczny, swoją opowieść zaczyna wiele lat przed tym, nim postawiono pierwszą cegłę. Dzieje Przyczółka Mostowego, to bogata historia, pełna zmian nie tylko w samej Twierdzy, ale i zwykłych torunian i mieszkańców lewobrzeżnych wsi. 

O Twierdzy Toruń jest jeszcze jeden tekst, raczej dla koneserów, niż przeciętnego Czytelnika interesującego się historią. Olgierd Kędzierski i Kamil Tomczyk zabiorą Was w świat kamieni granicznych – takich małych (choć podobno ciężkich, jak cholera) betonowych słupków wystających z ziemi. Może ktoś z Was potknął się o taki w lesie, może minął jadąc rowerem czy samochodem. W każdym razie mało kto zwraca na nie uwagę, ale – jak się okazuje – również te mikro zabytki Twierdzy Toruń mają swoją historię.

Już na sam koniec (ale wspomnieć o tym muszę), chciałbym zwrócić Waszą uwagę na wspaniałe zdjęcia, które są swego rodzaju przerywnikami między rozdziałami. Ich autorami są spacerowicze z Toruńskich Spacerów Fotograficznych. W tomie „Zabytki lewobrzeżnego Torunia”, szczególnie jedno wzbudziło mój zachwyt. Zachwyt z gatunku tych z otwartą gębą. Patrzysz na takie zdjęcie, nieświadomie otwierasz usta i chcesz powiedzieć „wow”, czy coś takiego, ale nie możesz, bo wiesz, że to „wow”, czy co innego, to za mało. Właśnie to czułem patrząc na fotografię Katarzyny Rubiszewskiej, którą znajdziecie na stronach 60-61.

No i to byłoby na tyle. Oczywiście gorąco zachęcam Was do lektury, bo zawsze warto poznać nasze miasto na nowo, co zapewnia nie tylko blog „Po Toruniu”, ale i seria książek „Zabytki toruńskie młodszego pokolenia”. W planach jest już tom 5, który zostanie poświęcony bardziej sztuce, niż architekturze, ale i ona pewnie pojawi się, choć raczej jako bohater drugoplanowy.

ISBN: 978-83-88341-79-3
wydawnictwo: Stowarzyszenie Historyków Sztuki
liczba stron: 192
rok wydania: 2017
typ okładki: miękka
z tej serii:
Po TORUNIUPo TORUNIUPo TORUNIU

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz