⇧ AUTOPROMOCJA ⇧

piątek, 5 października 2018

KSIĄŻKA #42 | „Piernikajki, czyli toruńskie piernikowe bajki (niekoniecznie dla najmłodszych)” – Katarzyna Kluczwajd

Toruń i pierniki są jak bracia syjamscy – nie wyobrażamy sobie, aby jeden istniał bez drugiego. Toruń kojarzy się z piernikami, a pierniki z Toruniem. I tak od wieków. To nikogo nie dziwi. Wszyscy wiemy, co to są Katarzynki i gdzie się je robi; kojarzymy takie nazwiska, jak Wesse czy Ruchniewicz. Wiemy, gdzie jest ulica Piernikarska, Piernikowa Aleja Gwiazd i Piernikowe Miasteczko; wiemy też, co się kryje pod adresami: Strumykowa 4 i Rabiańska 9. Pewnie większość z Was widziała też przepiękne drewniane formy wyeksponowane w Ratuszu Staromiejskim i Muzeum Historii Torunia... 

Ale ja właściwie nie o samych piernikach chciałem pisać, a o książce pachnącej cynamonem, imbirem i kardamonem. Nie, to nie jest książka zapachowa (a szkoda), ale wystarczy szczypta wyobraźni, aby zrobić sobie „smaka” i zacząć szukać najbliższego sklepu z produktami Fabryki Cukierniczej Kopernik. Bowiem Piernikajki najlepiej czytać w towarzystwie Katarzynek i kawy rozpuszczalnej. Książka nie jest przesadnie gruba, tak więc wystarczy kilogram pierników i ze dwa litry kawusi. Tak przygotowani możecie zabrać się do lektury.
Twórczynią Piernikajek, czyli toruńskich piernikowych bajek jest znana popularyzatorka historii Torunia – Pani Katarzyna Kluczwajd. Autorka, która ma na swoim koncie takie książki jak: Toruń między wojnami, Toruń, którego nie ma, czy serię przewodników Toruń SPACErkiem. Jest też blogerką, od kilku lat tworzącą Toruniarnię. Jednak Piernikajki znacząco odbiegają od tego, co stworzyła do tej pory. Chociaż, może nie do końca? Tutaj, podobnie jak w innych Jej publikacjach, pierwsze skrzypce gra Toruń. On zawsze jest najważniejszy, niczym centrum świata i wszechświata. Różnica polega na tym, że Piernikajki, to zupełnie inna forma opowieści o naszym mieście, jego historii i mieszkańcach. Bo w „toruńskich piernikowych bajkach” dzieje Torunia, przeplatają się ze współczesnością, legendami i wyobraźnią Pani Kasi.
W książce znajdziecie 36 krótkich opowieści, które są mieszanką wielu gatunków literackich. Choć dominuje tu fantastyka i opowiadania historyczne; znaleźć też można wątki kryminalne, te z gatunku grozy, a nawet... romantyczne. Poznacie m.in. alternatywną wersję legendy o smoku toruńskim, który miał krótki, acz owocny, romans z Oślicą-Pręgierzycą; a także historię Kopciuszka, czy raczej Kop(piernik)ciuszka, która na bal do Dworu Artusa poszła; czy o seansach spirytystycznych w Ratuszu Staromiejskim... A wszystko to zilustrowane licznymi zdjęciami.
Autorka pisze ze swadą i humorem, posługując się plastycznym językiem. Tworzy i wyciąga z odmętów przeszłości postaci barwne, charyzmatyczne, rządne przygód i z głową na karku... No, dobra, wyjątkiem jest tu burmistrz Roesner, ale jemu akurat głowę obcięto, na co nie miał wpływy. Niektórzy bohaterowie pojawiają się w kilku opowieściach, jak choćby TORaś czy Smok Czek (tego drugiego szczególnie polubiłem), ale tym, co spaja wszystkie historie, jest toruński piernik, bo w końcu to Piernikajki, w których każdy znajdzie coś dla siebie. Bo są tu opowiastki zarówno dla młodych, jak i starych pierników. Więc nie ważne do jakiej grupy się zaliczasz – ta książka jest dla Ciebie. 

ISBN: 978-83-8147-091-9
wydawca: Novea Res
ilość stron: 240
rok wydania: 2018
typ okładki: miękka ze skrzydełkami

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz