⇧ AUTOPROMOCJA ⇧

piątek, 15 grudnia 2017

KSIĄŻKA #34 | „Toruń, którego nie ma” – Katarzyna Kluczwajd

Ten album długo kazał na siebie czekać. Miał ukazać się już w grudniu zeszłego roku, ale coś w łódzkim wydawnictwie nie poszło i premierę przeniesiono na wiosnę. Wiosna minęła, lato przestało grzać, przyszła jesień – liście opadły, zgniły i nawet zdążył je przykryć cienki śnieżny kocyk… W końcu JEST! Na początku grudnia 2017 r. Toruń, którego nie ma pokazał się publiczności.

Ta książka, to kolejny wehikuł czasu. Mamy ich już kilka. Ledwie kilka miesięcy wcześniej ukazał się Toruń w obiektywie fotoreportera, który przeniósł nas do PRL-owskiej rzeczywistości, wcześniej mieliśmy też Toruń między wojnami ukazujący życie w naszym mieście w latach ’20 i ’30 XX wieku, a także album Toruń w starej fotografii z mało znanymi zdjęcia wyciągniętymi z miejskich archiwów, był wreszcie Toruń. Miasto i ludzie na dawnej fotografii. Tak więc Gród Kopernika ma już całkiem sporo albumów ze starymi fotkami. Tych jednak nigdy dość, a Toruń, którego nie ma Katarzyny Kluczwajd, to kolejna obowiązkowa pozycja dla miłośników naszego miasta.
W tym albumie znajdziecie zdjęcia miejsc zarówno z prawego, jak i lewego brzegu Wisły; zarówno z czasów pruskich, lat II RP, jak i PRL-u. Mamy więc do ogarnięcia nie tylko spory obszar, ale i duży przedział czasowy. Ten brak monotonności od razu rzuca się w oczy, a historię każdego z ukazywanych adresów opisują wyczerpujące komentarze Autorki. 
Toruń, którego nie ma, to wędrówka po miejscach, które albo zupełnie znikły z mapy naszego miasta, albo zmieniły swój charakter lub przeniosły się gdzie indziej, jak chociażby willa Grossera „wycięta” z ul. Krasińskiego, a następnie „wklejona” do krajobrazu wsi Antoniewo. Rozwój miasta sprawia, że nie wszystko udaje się ocalić – tak było, jest i tak będzie i nie ma co z tego powodu rwać włosów z głowy. Naszym zadaniem jest dokumentowanie miasta i jego architektury, co część z nas to czyni. A może za sto lat pojawi się album ze zdjęciami XXI-wiecznego Torunia? Dzięki XIX- i XX-wiecznym dokumentalistom oraz takim publikacjom, jak Toruń, którego nie ma, możemy zobaczyć miasto naszych przodków: z halami balonowymi przy ul. Balonowej i na rogu Drzymały i Okólnej, z licznymi bramami i basztami Starego i Nowego Miasta, z Dworcem Zachodnim, restauracją na Kluczykach i parostatkiem, który dowoził do niej torunian, z gazownią na starówce i nędzą Kozackich Gór, z wieżą ciśnień górującą nad Mokrem i masztem nadawczym dominującym nad całym lewobrzeżem. Na kolejnych zdjęciach zobaczycie dawny blask Bydgoskiego Przedmieścia, zapomniane pomniki, sklepy i wielkie zakłady przemysłowe, które w Polsce Ludowej miały uczynić z Torunia gospodarczą potęgę. Wszystko to, i wiele więcej znajdziecie w książce Katarzyny Kluczwajd. Autorka kolejny raz organizuje wyprawę z cyklu „powrót do przeszłości”. To wyprawa arcyciekawa, pozwalająca odkryć również te mniej znanej karty z historii Torunia. Część zdjęć znałem z innych publikacji i Internetu, ale było też sporo cieszących oczy perełek.
Wydawnictwo Księży Młyn, może i nie jest oficyną, która „mieli” szybko, ale na pewno gwarantuje wysoką jakość swoich publikacji. Twarda oprawa, szyty grzbiet, kredowy papier – to sprawia, że taki album miło jest wziąć do ręki, a jeszcze milej zapoznać się z jego treścią. Co ciekawe – album jest dwujęzyczny, mamy tekst zarówno po polsku, jak i po niemiecku, dzięki czemu może trafić do szerszego grona odbiorców. Takiej książki zwyczajnie nie wypada nie mieć w swojej bibliotece. I wierzcie mi: każdy powód jest dobry, aby zrobić sobie taki prezent.

ISBN: 978-83-7729-333-1
wydawca: Księży Młyn Dom Wydawniczy
ilość stron: 144
rok wydania: 2017
typ okładki: twarda

1 komentarz:

  1. Treść ta sama co na stotom czy jakoś tak To twój blog ?

    OdpowiedzUsuń