⇧ AUTOPROMOCJA ⇧

poniedziałek, 4 lutego 2019

KSIĄŻKA #44 | „Okupowany Toruń w obiektywie Kurta Grimma” - oprac. Sylwia Grochowina i Iwona Markowska

Pamiętam, że gdy pisałem o książce Toruń w obiektywie fotoreportera Andrzeja Kamińskiego, wyraziłem nadzieję, że Muzeum Okręgowe zdecyduje się na kontynuowanie cyklu publikacji albumowych. Mają przecież imponujące archiwa i Kurt Grimm był – według mnie – naturalnym bohaterem kolejnej publikacji. A właściwie nie sam Grimm, tylko jego prace – zdjęcia robione w okupowanym przez Niemców Toruniu.

W 2018 roku album Okupowany Toruń w obiektywie Kurta Grimma wreszcie ujrzał światło dzienne. Nie pamiętam dokładnej daty premiery, z kupnem wstrzymywałem się przez kilka miesięcy. Dlaczego? O tym później. To nie zmienia fakty, że w zeszłym roku była to, dla miłośników Torunia, jedna z ważniejszych pozycji książkowych, która powinna już dawno być omówiona ma tym blogu. Musicie mi jednak wybaczyć tę zwłokę. Zeszły rok, a właściwie druga połowa, była dla mnie szybka niczym fury Vina Diesela. Wszystko przez moją książkę, która wchodziła na ostatnią prostą realizacji. Tak więc miałem spore zaległości, jeśli chodzi o lokalne publikacje. Jednak do rzeczy...
W omawianym dziś albumie znajdziecie 218 fotografii z lat 1940-1944. Zostały uporządkowane i zamknięte w pięciu częściach. Pierwsza dotyczy pierwszego roku okupacji: zaczynając od zimy stulecia, a kończąc na lecie 1940 roku. Mamy tu zarówno Toruń przysypany śniegiem, piękne zimowe panoramy, samochody przejeżdżające przez zamarzniętą Wisłę, zabawy dzieci, a także smutny obraz Kozackich Gór i Dębowej Góry oraz ich mieszkańców. Warto tu wspomnieć, że tereny te już w międzywojniu były postrzegane jako tzw. dzielnice nędzy. Jest też sporo fotografii ukazujących zniszczony most kolejowy, a także Port Zimowy zarówno zimą, jak i latem.

W części drugiej znajdziecie zdjęcia władz okupacyjnych, zarówno tych lokalnych na czele z nadburmistrzem Franzem Jokobem, jak i centralnych. Jest tu sporo fotografii stricte reportażowej. Mamy więc udokumentowane ważne dla niemieckich torunian wydarzenia i wizyty, jak chociażby przyjazd namiestnika i gauleitera Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie Alberta Forstera w lutym 1940 roku czy generalnego gubernatora Hansa Franka w maju tegoż samego roku. Przy zdjęciach z wnętrz toruńskich gmachów, warto zwrócić uwagę na drugi plan, na wystrój. Możecie odkryć całkiem inne oblicze dobrze Wam znanych pomieszczeń.
Jeszcze więcej wnętrz znajdziecie w części trzeciej, która została poświęcona obiektom kulturalnym. Grimm znakomicie udokumentował przebudowę Teatru Miejskiego, zobaczycie również jak wyglądał Baj Pomorski, gdy jeszcze nie był teatrem dla dzieci, będzie też okazja, aby zajrzeć do wnętrza kawiarni działającej na parterze Dworu Artusa. Rozdział kończą zdjęcia modelu pomnika Mikołaja Kopernika, który stanął w maju 1943 r., na obecnym placu Rapackiego. Grimm wykonał kilka ciekawych ujęć, w większości nigdy wcześniej niepublikowanych.

Część czwarta nie jest specjalnie obszerna, ale za to zdjęcia, jakie tu trafiły, to prawdziwe perełki. Wnętrza szpitala na Przedzamczu: sale chorych, kuchnia, łazienka, spiżarnia – coś niebywałego, istny szał dla miłośników Torunia. Dalej – gazownia przy Lubickiej, zarówno z zewnątrz, jak i od środka. Przy okazji, skoro jesteśmy już przy gazowni, odsyłam Was, do ciekawego artykułu Marcina Ceglarskiego i Jakuba Polaka „Nowa Gazownia Miejska w Toruniu”, tekst trafił do książki Toruński modernizm, tam też znajdziecie kilka fotek Grimma.

No dobra, została nam ostatnia część, zatytułowana „Miasto i okolica”. Otwierają ją znakomite panoramy prawobrzeżnego Torunia, którego w części już nie ma. Nie ma przede wszystkim zabudowań portowych na dzisiejszym Bulwarze Filadelfijskim, nie ma też starej gazowni. Dalej, znajdziecie fotografie wykonane z wieży Ratusza Staromiejskiego, a także jego wnętrza. Warto wspomnieć, że w ratuszu w latach okupacji, owszem były wystawy, ale część pomieszczeń zajmowały ówczesne władze miasta z nadburmistrzem na czele. Zatem w albumie nie mogło zabraknąć fotografii ukazujących wystrój biur, w tym gabinetu samego Franza Jakoba. Są też fotografie figury Pięknej Madonny z Kościoła św. św. Janów, którą Niemcy ukradli i do dziś nie raczyli oddać. Końcówka albumu to mieszanka zdjęć toruńskiej starówki i przedmieść, wnętrz kościołów i fotografii będących reprodukcjami starych fotek, przedstawiających nieistniejące bramy. Te grimmowskie reprodukcje były już publikowane w innych książkach i albumach, dlatego ich obecność tutaj, jest dla mnie niezrozumiała, tym bardziej, że twórcy albumu mając do dyspozycji około półtora tysiąca fotografii Grimma, nie musieli szukać „zapchaj dziury”.
Podsumujmy zatem. Okupowany Toruń w obiektywie Kurta Grimma, to niewątpliwie cenna publikacja, która poszerza naszą wiedzę ikonograficzną o tym trudnym dla Polaków okresie. Oglądając te zdjęcia musicie mieć jednak świadomość, że to fotografia propagandowa, tworzona przez okupanta, naszego wroga. Ta propaganda szczególnie rzuca się w oczy na zdjęciach typowo reporterskich, gdzie Polaków przedstawia się w niezbyt korzystnym świetle, tymczasem Niemców wręcz odwrotnie. Pamiętajcie też, że te zdjęcia, publikowane wówczas czy to w prasie czy biuletynach, były zawsze opatrzone stosownym komentarzem, nie muszę chyba pisać, że komentarze te nie były nam – Polakom – przychylne. Wspomina o tym we wstępie Sylwia Grochowina, a później Iwona Markowska we wprowadzeniu, które jest jednocześnie biogramem Kurta Grimma. Sylwia Grochowina napisała również artykuł o życiu w okupowanym Toruniu, który również trafił do publikacji. Jak na razie wymieniłem same plusy tego albumu, prawda? Jest ich naprawdę dużo, właściwie każde po raz pierwszy publikowane tu zdjęcie to wielki plus. Ale są też wady, bo i nie ma rzeczy idealnych. Pierwszą jest cena. Album kosztuje 80 zł i to była przyczyna, dla której zwlekałem z kupnem. Po prostu musiałem dłużej się zastanowić. Osiem dyszek, to sporo, ale skoro już tyle zdecydowałem się wydać, mam swoje oczekiwania. I tu dochodzimy do kolejnej wady, a są nią bardzo oszczędne podpisy pod zdjęciami. Zabrakło mi tu porządnych przypisów, z komentarzem historycznym, ale i dokładnymi opisami zdjęć. Ich brak to spory minus, podobnie jak obecność fotografii, które były już wcześniej publikowane gdzie indziej. Mając w rękach tak potężne archiwum, naprawdę nie trzeba było dublować fotek. Ostatnią rzecz, do której chciałbym się przyczepić, to zmarnowanie okazji na stworzenie spójnej serii albumów. Po publikacji wspomnianego wcześniej albumu Kamińskiego, myślałem, że Muzeum Okręgowe pójdzie za ciosem i kolejny album wyda w podobnej szacie graficznej i formacie. Byłoby miło, prawda? Tym bardziej, że w muzealnych archiwach jest tyle zdjęć, że można zrobić co najmniej kilka kolejnych publikacji. Tymczasem album Grimma za cholerę nie pasuje do albumu Kamińskiego. Zmarnowana okazja. Szkoda.

Mimo tych kilku wad, uważam, że Okupowany Toruń... to książka, która powinna się znaleźć w biblioteczce każdego miłośnika historii Torunia. To ważny album dla dziejów naszego miasta, i aż dziwne, że powstał dopiero teraz, to znaczy – tak późno. Ale dobra, pomińmy na chwilę niewątpliwą wartość historyczną i zobaczmy co nam zostanie. Ta reszta, to walory artystyczne, bo choć Grimm był nazistą, co do tego nie ma większych wątpliwości, jedno trzeba mu oddać – foty trzaskał przecudne. Sami się o tym przekonacie, sięgając – do czego Was zachęcam – po niniejszy album.

ISBN: 978-83-60324-89-9
wydawca: Muzeum Okręgowe w Toruniu
ilość stron: 366
rok wydania: 2018
typ okładki: twarda

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz