wtorek, 4 listopada 2014

Mural na wieżowcu przy ul. Konstytucji 3-go maja 13

Z cyklu... MURALE
Na Skarpie.
Jesteśmy dziś Na Skarpie - dzielnicy wieżowców i bloków z wielkiej płyty. Nie ma tu kina, teatru, ani sali koncertowej. Nie brak za to sieciowych marketów, jest również średniej wielkości targowisko i plac zabaw dla psów. W tzw. lasku za pawilonem Maciej, po jednej stronie ścieżki można spotkać nieszkodliwych pijaczków, po drugiej zaś babcie spacerujące z wnuczętami. Wydawać by się mogło, że w tej części Torunia nie ma miejsca na sztukę - nic bardziej mylnego. Street Art powstał z myślą o dużych skupiskach ludzkich, gdzie to mury tworzą galerie, a puszki ze sprayem zastępują farby i pędzle. Jakość malowideł jest różna. Problem w tym, że każde beztalencie może iść do sklepu, kupić czarny spray i bezmyślnie mazać po ścianach - głupców jest wielu i należałoby nagradzać ich "twórczość" np. przetrąceniem kończyn górnych. Są też prawdziwi artyści, którzy sprayem posługuję się równie sprawnie jak Michał Anioł pędzlem.
Dobra - to tyle tytułem wprowadzenia. Nie będziemy analizować całej dzielnicowej sztuki ulicznej, skupimy się na jednym konkretnym dziele.

Wielkoformatowy mural jaki powstał na wieżowcu przy ul. Konstytucji 3-go maja, to największe tego typu malowidło w mieście. Powstało, ponieważ tego chciało około 600 mieszkańców Skarpy, którzy rok temu zagłosowali na ten projekt w ramach budżetu partycypacyjnego na rok 2014. I tak w wyniku konkursu, zwycięzcą został Andrzej Poprostu, który zaprojektował i wykonał powyższy mural przedstawiając na ścianie wieżowca przeszłość, teraźniejszość i przyszłość dzielnicy. Mural pokazuje żywą historię i prawdziwych mieszkańców. Patrząc na mural nie można przejść obojętnie nad tym, jak bardzo ludzie zmienili się na przestrzeni lat.

Gotowi obejrzeć całość? Zatem patrzcie i podziwiajcie. :)
Nie będę się bawił w interpretację poszczególnych obrazów. Tego typu sztuka ma to do siebie, że widząc to samo, każdy może interpretować ją po swojemu, dopisywać własne opowieści. Jednak pewna część przekazu jest czytelna dla wszystkich. Chodzi o ochronę środowiska i dążenie do korzystania z odnawialnych źródeł energii. Myślę, że i na to przyjdzie czas na wielkich osiedlach, chociaż nastąpi to raczej później niż prędzej. Tymczasem możemy cieszyć oczy fantastycznym muralem, który powstał w nieco ponad miesiąc, a całkowity koszt projektu wyniósł 40 tyś. zł. To niewielka kwota, w relacji do korzyści, które płyną ze zmiany wizerunki osiedla.

L   O   K   A   L   I   Z   A   T   O   R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

1 komentarz:

  1. Owszem, pomysł na gigantyczny mural może i był dobry ale po pierwsze miał dotyczyć nie historii osiedla Rubinkowo tylko poczmistrza jej Królewskiej Mości Jakuba Rubinkowskiego, właściciela tych gruntów, a po drugie miał kosztować co najmniej 10+% mniej niż przewidywano w projekcie więc moja konkluzja jest taka,że miało być inaczej a wyszło jak to zwykle wychodzi, ktoś wziął grubą kasę nie za to co miał zrobić przy aplauzie ponad 600 ? (nie liczyłem) mieszkańców, którzy jakoby na ten projekt zagłosowali, w tym był i mój głos ale razem z nimi wszystkimi czuję się zrobiony w jelenia. Gdy widzę marnotrawstwo moich pieniędzy na podobne tego typu "projektów" np. ten przy pętli tramwajowej na Wschodniej, gdzie podobne "dzieło muralowe" zostało po roku zakryte warstwą docieplenia i ten sam artysta pobrał za to słoną kasę nasuwa mi się może naiwne pytanie: czy urzędnicy w magistracie w ogóle myślą ?! odpowiedź może być smutna: myślą jakby tu wydać z korzyścią dla.. i dlatego więcej nie zamierzam uczestniczyć w tym cyrku !

    OdpowiedzUsuń