niedziela, 30 listopada 2014

Toruńska Piernikarka

Z cyklu... POMNIKI
#Stare Miasto. Wchodząc na Starówkę, obojętnie jakiego miasta, mniej więcej wiemy, czego się spodziewać: starych kamienic, kościołów, pomników, większej ilości restauracji, muzeów i tłoku. Turyści mieszają się z miejscowymi, chociaż sprawne oko potrafi ich odróżnić. Gdy ludzie fotografują się na tle Ratusza czy staromiejskich monumentów od razu wiadomo, że nietutejsi. Nie ma w tym nic złego, wszak gdy my odwiedzamy inne miasta, zachowujemy się podobnie, ale nie o to mi chodzi. Zmierzam do tego, że to, co nie doceniają miejscowi, chwalą sobie turyści. I takim przykładem jest nasza "Toruńska Piernikarka".
Powabną damę w długiej zielonej sukni, z koszykiem przewieszonym przez ramię, spotkamy u zbiegu ulic Małe Garbary i Królowej Jadwigi. Właściwie, to owa dama cała jest zielona, zielony jest też koszyk i ułożone w nim pierniki, wreszcie - zielony jest również pies, który łapie za kieckę pani piernikarki. Psinka ma jednak złote przebarwienia na łebku i grzbiecie, co wygląda jakby pewien ptak z jednej z bajek braci Grimm przelatywał i niechcący chlapnął czymś fizjologicznie nieprzyjemnym.
Tę rzeźbę rodem z kolonialnej pracowni na Marsie, stworzył nasz miejscowy artysta-rzeźbiarz Tadeusz Porębski, którego inne dzieło zostało odsłonięte pod koniec września przy ulicy Podmurnej, chodzi mi oczywiście o pomnik generał Elżbiety Zawackiej. I o ile w przypadku Pani Generał wszystko jest jasne i czytelne, o tyle w odniesieniu do Piernikarki rzesze mieszkańców naszego pięknego Grodu, w tym i ja, zastanawiają się: "Co, u licha, autor miał na myśli?". Jednak nasze zdziwienie i niezrozumienie nie dotyczy treści - ta jest chyba zrozumiała dla każdego, ale formy - czemu ta kobita jest zielona? A pies? A pierniki? Przypomina mi się pewna historia z czasów gimnazjum, a może była to końcówka podstawówki... Już nie pamiętam. W każdym razie, w mojej szkole, w holu przed basenem, kaloryfery zostały osłonięte drewnianymi listwami. Pewnego razu, zupełnie przypadkiem, odkryłem leżące na grzejniku nadgryzione jabłko. Sprzątaczka nie była wstanie go wyciągnąć, nie demontując listw, zatem jabłko leżało tam dość długo. Za każdym razem, gdy przychodziliśmy na basem, zaglądałem do tego jabłka, aby zobaczyć postępy w powolnym procesie rozkładu. W pewnym momencie owoc przypominał te pomnikowe pierniki i bynajmniej nie była to oznaka dojrzałości. Tak więc mamy zepsute pierniki i pieseczka, któremu złoty ptak narobił na głowę. Pomnik został wykonany z brązu, ale pokryto go tzw. grecką patyną, stąd kolor zielony. 
To, co z taką bezwzględnością krytykuję, zupełnie nie przeszkadza turystom, którzy bardzo chętnie stają przy Piernikarce robiąc sobie z nią zdjęcia. Selfik wychodzi całkiem, całkiem, gdyż zzieleniała dama jest rozmiarów przeciętnej kobiety. Jednakże Piernikarka bynajmniej nie jest przeciętna, ona jest zielona. :)
wykaz sklepów firmowych Weese'a
Pomnik początkowo planowano odsłonić w czerwcu 2011 roku, ale ostatecznie pokazano go miesiąc później, dokładnie 8 lipca. Miejsce nie zostało wybrane przypadkowo. To właśnie w kamienicy przy ówczesnej Elisabethstraße 20, czyli dzisiejszej Królowej Jadwigi, w roku 1751 roku, największą ówczesną piernikarnię otworzył Gustaw Weese.

L   O   K   A   L   I   Z   A   T   O   R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz