poniedziałek, 13 czerwca 2016

Pomnik Steine Rühmen

Z cyklu... POMNIKI
Do niedawna był najbardziej tajemniczym pomnikiem w Toruniu. Przez lata, wokół niego narosło wiele legend i mitów. Pod koniec 2015 r. sekret, stojącego w środku lasu obelisku, wreszcie został odkryty. A wszystko za sprawą wnikliwości pani profesor Magdaleny Niedzielskiej z Zakładu Historii XIX wieku z toruńskiego UMK.

Jesteśmy na leśnym trakcie wiodącym z ulicy Polnej do osady leśnej na Barbarce. Jakieś 200 m od drogi i 300 m od Fortu VII, vis-à-vis schronu piechoty J-14, w otoczeniu drzew, z ziemi wyrasta tajemniczy kamienny cokół o fallicznym kształcie. Zresztą z tym wyglądem wiąże się jedna z legend, a trzeba przyznać, że pomnik Steine Rühmen miał ich wiele. Niewiedza działała na wyobraźnię, do tego dochodziła lokalizacja, sąsiedztwo i otoczenie. I tak, obelisk raz upamiętniał jeńców francuskich wznoszących Twierdzę Toruń, innym razem wiązano go z praktykami okultystycznymi, wolnomularzami czy z wyznawcami fallicyzmu. Aha, prawie zapomniałem, była jeszcze wersja związana z jakąś katastrofą lotniczą i toruńskimi lotnikami. Co do czasu wzniesienia pomnika również pojawiło się kilka spekulacji. Niektórzy wskazywali rok 1870, ale w końcu uzgodniono, że najodpowiedniejszy jest przedział między rokiem 1912 a 1919. No cóż, mało precyzyjnie, ale co tam, w końcu „Nowości” (bo tam znalazłem tę informację), to nie periodyk historyczny i w sumie każdą informację przyjmie. Zostawmy jednak mity i przejdźmy do faktów.

Po raz pierwszy pomnik Steine Rühmen zobaczyłem w 2009 roku. Już wtedy mnie zaintrygował, bo kto stawia pomnik w środku lasu. Zwodniczy był też sam wygląd obelisku i błędne tłumaczenie. Już wtedy zacząłem szukać informacji na jego temat. Niestety, w książkach niczego nie znalazłem, a kolejne strony internetowe powielały te same bajki i gdybania. Toruńskich historyków bowiem od lat nurtowała geneza tego tajemniczego monumentu, a część z nich – jak się okazuje – już na starcie popełniało błąd, czytając zamieszczony na nim napis w odwrotnej kolejności. Skutek był taki, że zamiast „Steine Rühmen” („kamienie głoszą chwałę”) czytano „Rühmen Steine” („chwalebne kamienie”), co zmieniało sens przekazu. Bezcenna w wyjaśnieniu tajemnicy okazała się być XX-wieczna toruńska prasa.

Nie od dziś wiadomo, że stare gazety, to cenne źródło wiedzy historycznej. Sam często zaglądam do numerów Słowa pomorskiego z okresu międzywojennego. Jednakże, aby poznać historię pomnika z Barbarki, należało cofnąć się jeszcze wcześniej, do lat, gdy Toruń był jeszcze pod germańskim zaborem. Tej żmudnej pracy wertowania niemieckiej prasy, podjęła się autorka książki Toruńskie cmentarze, prof. dr hab. Magdalena Niedzielska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Pierwszy artykuł o Rühmen Steine pojawił się w jednym z listopadowych wydań Die Presse – toruńskiej gazety, która do 1903 r. ukazywała się jako Thorner Presse. Felieton powstał jeszcze przed odsłonięciem pomnika, ale zapewne już w trakcie jego budowy. Odsłonięcie nastąpiło bowiem 18 grudnia 1915 roku. Tylko komu „kamienie głoszą chwałę”?

Otóż okazuje się, że dzielnym żołnierzom armii niemieckiej, którzy w 1914 roku rozgromili wojska Imperium Rosyjskiego w bitwie pod Tannenbergiem, chroniąc m.in. Toruniu przed kacapską inwazją. Zwycięstwo było przytłaczające. O połowę mniej liczniejsza armia niemiecka zabiła o 20 tyś. więcej żołnierzy przeciwnika i wzięła do niewoli kolejnych 95 tyś. Prawda jest taka, że głównym atutem Niemców okazała się słabość dowódców rosyjskich, którzy – mówiąc po naszemu – byli z lekka nieogarnięci (chociaż myślę, że chodzili po prostu nawaleni gorzałą ;)). Tak czy inaczej, to właśnie ku czci zwycięskiej armii wystawiono pomnik, którego inicjatorem był ówczesny zastępca komendanta Twierdzy Toruń, niejaki gen. von Ditfurth. Pani profesor udało się też ustalić tożsamość człowieka, który zaprojektował obelisk. Okazuje się, że był nim żołnierz rezerwy Kurt Kästner, a wykonawcami jego koledzy, również rezerwiści z pierwszej kompanii piątego pułku piechoty z Twierdzy Toruń.

Chwała niemieckiej armii upadła kilka lat później wraz z jej klęską. Zachłyśnięci wygraną bitwą, udławili się przegraną wojną. Jeśli chodzi o pomnik, to szybko o nim zapomniano, w końcu stał się symbolem germańskiej pychy i przedwczesnego peanu.

To, co widzicie na zdjęciach, nieco różni się od tego, co zobaczył ponad 100 lat temu burmistrz Torunia – Willy Stachowitz, który również przybył na uroczystość odsłonięcia pomnika. Przede wszystkim zniknął kamienny murek i ozdabiające go znicze. Po murku, otaczającym obelisk, został jedynie zarys. Również sam pomnik stracił kilka szczegółów, jak chociażby Krzyż Żelazny oddzielający słowa „Steine” i „Rühmen”, a także betonowe kule, zwieńczające kamienne słupki, otaczające trzon monumentu.

Choć pomnik Rühmen Steine nie opowiada historii, która powinna przepełniać nas dumą, niemniej – czy tego chcemy, czy nie – to część naszego dziedzictwa, część pokrętnych dziejów naszego miasta. I chociażby dlatego powinniśmy poznać dzieje opisywanego dziś obelisku.

Wszyscy, którzy poczuli niedosyt czytając niniejszy tekst, polecam artykuł Magdaleny Niedzielskiej „Nieznane wojenne pomniki Torunia z roku 1915” z 42 tomu Rocznika toruńskiego (ToMiTo 2015).

L   O   K   A   L   I   Z   A   T   O   R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

2 komentarze:

  1. Ciekawa historia - dzięki za objaśnienie.
    - Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. W czasach PRL napis był zakryty tynkiem.

    OdpowiedzUsuń