wtorek, 28 czerwca 2016

Fort XII im. Władysława Jagiełły

Z cyklu... TWIERDZA TORUŃ
Nie licząc Fortu Kolejowego – „dwunastka”, to najbardziej zniszczony fort lewobrzeżnego Torunia. Dewastowana przez lata warownia, czuła na sobie płomienie niejednego ogniska, niejedną cegłę jej też wybito. I choć „Jagiełło” sprawia raczej przykre pierwsze wrażenie, to jednak przy bliższym poznaniu okazuje się, że ma do zaoferowania znacznie więcej, niż dziury w murach i okopcone ściany. Pora zatem zwiedzić kolejne dzieło forteczne Twierdzy Toruń, które pod paroma względami, jest wyjątkowe. 

Podgórz, to dzielnica szczególna. Mimo, iż w granicach Torunia jest od 78 lat, wciąż czuje się tu klimat małego miasteczka, którym Podgórz niegdyś był. Domy z czerwonej cegły, specyficzny klimat tutejszych uliczek, bogatsze i biedniejsze kamienice, ratusz, dwie wieże ciśnień [patrz: Opuszczona wieża ciśnień oraz Kolejowa wieża ciśnień], duża lokomotywownia, poligon, no i forty – składają się na unikalny charakter tej części Torunia. Historia Podgórza jest bogata i pasjonująca, a my skupimy się dziś tylko na jednym jej niewielkim skrawku.

Jesteśmy na przedpolu toruńskiego poligonu, w pobliżu Drogi Popiołowej. Co kawałek jakaś tablica ostrzega, że to teren wojskowy i wstęp jest wzbroniony. Pieprzenie! Wojsko od lat nie przyznaje się, że Fort XII stoi w ich zonie, zresztą podobne stanowisko zajmuje miasto – można więc pomyśleć, że jesteśmy na ziemi niczyjej. Ta wielka połać jałowej ziemi poprzecinana asfaltowymi alejami, rozciąga się na długość około kilometra i jakiś 500 m szerokości, ale odnalezienie drogi fortecznej nie stanowi problemu. Przyjmując, że zaczynamy od skrzyżowania ul. gen. Andersa z Drogą Popiołową, marsz przez „zakazany teren”, liczy sobie mniej więcej pół kilometra (patrz na lokalizator). 

Po krótkim spacerze, zza drzew wyłania się wreszcie Fort XII im. Władysława Jagiełły. Już pierwszy rzut oka i od razu przywodzi na myśl dwa inne toruńskie forty pośrednie – Fort VI i Fort VIII. Nic dziwnego, w końcu wszystkie trzy powstały w oparciu o ten sam projekt z 1887 r. „Jagiełło” został ukończony jako pierwszy. Oddano go do użytku w 1889 r., a budowa trwała niespełna trzy lata i pochłonęła kwotę prawie 1,38 mln marek niemieckich. Dla porównania, „szóstka” kosztowała ponad półtora miliona, a „ósemka” milion sześćset tysięcy. U schyłku XIX w. Niemcy łożyli niebotyczne sumy, aby ochronić wschodnie granice Prus – temu miała właśnie służyć Twierdza Toruń. I choć toruński pierścień zewnętrzny nigdy nie miał okazji sprawdzić się w boju, to i tak okalające miasto forty, fascynują miłośników wojskowości, choć nie tylko.
plan sytuacyjny Fortu XII
Fort XII nie od zawsze był Fortem XII. Pierwotnie przypisano mu numer Va, a nieco później dostał swojego patrona – Ulricha von Jungingena. Tego wielkiego mistrza zakonu krzyżackiego zaciukali nasi w bitwie pod Grunwaldem 15 lipca 1410 r., a polskim wojskiem dowodził nie kto inny, jak sam król Władysław II Jagiełło. Czyżby zmiana imienia Fortu w 1920 r. była prztyczkiem w germański nochal? Nawiązanie wydaje się oczywiste.

Jednak zanim nastał rok 1920 i Toruń, podobnie jak cała Polska, odzyskał upragnioną niepodległość, Fort XII, tak jak i pozostałe warownie w mieście, przeszły modernizację. Był rok 1894, kiedy umocniono fort, aby wytrzymał uderzenia pociskami 150 mm. W tym celu nad częścią koszarową, umieszczono betonową płytę metrowej grubości. Zwiększono również nasypy ziemne, a na początku XX wieku otoczono cały teren drutem kolczastym pod napięciem. Sam fort także zelektryfikowano – oświetlenie wnętrz zapewniał motor ropny. Mniej więcej z tego samego okresu pochodzi element, który wyróżnia tę warownię od pozostałych w Twierdzy Toruń. Około roku 1907 bowiem, na forcie zainstalowano betonowe stanowisko dla armaty kalibru 100 mm, które w całkiem niezłym stanie przetrwało do dziś i zostało odsłonięte nie tak dawno przez pasjonatów fortyfikacji.

W Forcie XII początkowo zakwaterowano pruskich wojaków, natomiast w 1911 r. warownia stała się miejscem ćwiczeń w czasie wielkich manewrów wojsk Cesarstwa Niemieckiego. To właśnie wtedy wysadzono zewnętrzną ścianę opasową, w miejsce której rok później wzniesiono zupełnie nowy mur przeciwskarpowy z wewnętrznym chodnikiem. To kolejny unikat w skali ogólnotoruńskiej – to jedyna tego typu konstrukcja w całej Twierdzy Toruń, która przetrwała do naszych czasów, chociaż nie w stanie nienaruszonym. W latach ’60 próbowano rozebrać mur, przez co ucierpiały obydwa kojce przeciwskarpowe.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, przez trzy lata Fort XII stał pusty. Dopiero w roku 1923 zaczął być używany, jako kwatera dla ćwiczącej na poligonie artylerii. W czasie drugiej wojny światowej Niemcy wykorzystywali warownię – podobnie, jak pozostałe forty lewobrzeżnego Torunia – jako filię Stalagu XXA. Z kolei w okresie PRL-u, „Jagiełłę” zaadoptowano na magazyn ziemiopłodów, o czym wciąż przypomina nam tabliczka umieszczona przy głównym wejściu, a o obecności polskich żołnierzy świadczą napisy na ścianach w części koszarowej. Pamiątka ich służby przetrwała do naszych czasów i choć nie jest tak cenna, jak rysunki jeńców alianckich w Forcie XI, to jednak daje nam pewien obraz ludzi, którzy pełnili tu warty w latach ’70 i ’80.

Od wielu lat jednak, Fort XII – opuszczony i zapomniany – popada w coraz większą ruinę. Parę lat temu mieszkali tu bezdomni, w tym kobieta w ciąży, która chciała tu urodzić swoje dziecko. O obecności dzikich lokatorów przypominają okopcone ściany, a o złomiarzach – brak stalowych elementów. Dziś nie ma tu już nikogo, chociaż podobno w schronie obrony wjazdu ktoś mieszka o czym świadczy smród ludzkich odchodów. To skutecznie odstraszyło mnie od zwiedzania, bo jak mówią: w gówno wejść łatwo, tylko później trudniej się z niego oczyścić.

Twierdza Toruń, choć niewątpliwie piękna, bogata i wyjątkowa, wciąż stanowi drzazgę w oku miejskich włodarzy. Brak pomysłów na wykorzystanie fortów, zła wola ze strony Urzędu Miasta, kłody rzucane pod nogi pasjonatom fortyfikacji – to wszystko sprawia, że Toruń traci coś bardzo cennego, coś, co – przy odrobinie zaangażowania ze strony lokalnych władz – mogłoby stać się największą atrakcją turystyczną regionu. Po latach marazmu i nieżyczliwości, człowiek przestaje mieć jednak złudzenia, że coś zmieni się na lepsze. Dlatego też pozostaje nam zwiedzanie toruńskich fortów na własną rękę i z aparatem przy oku dokumentować każdy centymetr murów, których – ku uciesze co niektórych urzędasów – już za chwilę może nie być.
kaponiera Fortu XII
poterna główna
zrujnowane wnętrze kaponiery
chodnik w części koszarowej
klatka schodowa prowadząca do schronu pogotowia
sklepienie klatki schodowej
schron pogotowia
doświadczalne stanowisko dla armaty 100 mm
wnętrze stanowiska obserwacyjnego
wnętrze schronu pogotowia
wnętrze stanowiska obserwacyjnego, po stalowej kopule nie został ślad
wysadzony prawy kojec przeciwskarpowy
wnętrze kojca
jeszcze raz prawy kojec przeciwskarpowy
mur przeciwskarpowy
wewnętrzna galeria w murze przeciwskarpowym
j.w.
j.w.
sucha fosa otaczająca Fort XII

L   O   K   A   L   I   Z   A   T   O   R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz