sobota, 18 lipca 2015

Bateria Dobrzyńska

#Stare Miasto. Jesteśmy na północno-wschodnich rubieżach Starówki. Nieopodal przecinają się niewidoczne granice Mokrego, Jakubskiego Przedmieścia i - właśnie - Starego Miasta. Tuż obok biegnie ulica Dobrzyńska i Przy Kaszowniku, a do XIX-wiecznych schronów będących pozostałością po, znacznie większej, Baterii Dobrzyńskiej, idziemy nieistniejącym odcinkiem ul. Wały gen. Sikorskiego. Przed laty Wały wpadały w Dobrzyńską, co doskonale widać na pierwszym polskim planie Torunia z roku 1921.
Niebieski pierścień obejmuje obszar Baterii Dobrzyńskiej. Na mapce widać ją wyraźnie. Do dziś zachowały się tylko dwa schrony, które - mimo, że są ogólnie dostępne - wciąż pozostają w bardzo dobrym stanie.
Do schronu wchodzimy oficjalnie - przez oryginalne wrota z XIX wieku. Schrony Baterii Dobrzyńskiej jako jedne z nielicznych w Toruniu uniknęły poważniejszych grabieży, toteż wciąż możemy nacieszyć wzrok patrząc na pięknie wykonane stalowe podwoje. No tak... drzwi, drzwiami, ale to, co najciekawsze zawsze jest po drugiej stronie nich.
na końcu widać zamurowane przejście do pozostałej części schronu
W schronie podwalniowym, w specjalnej części laboratoryjnej przygotowywano ładunki, reszta obiektu służyła głównie za magazyn, w którym przechowywano szrapnele, kartacze oraz pociski i proch. Można więc uznać, że swego czasu było to dość "wybuchowe" miejsce.
Przejdźmy dalej. Po drugiej stronie głównego holu mamy ciemną komorę, w której znajdziemy prawdziwą perełkę. Mam tu na myśli windę amunicyjną, notabene, jedną z ostatnich jakie uchowały się w Twierdzy Toruń. Jest to winda typu fortecznego, a jej szyb biegnie przez trzy kondygnacje.
z prawej winda amunicyjna
Schron podwalniowy jest połączony ze schronem pogotowia nie tylko szybem windy, ale i klatką schodową. Schody, podobnie jak cały obiekt, zachowały się w dobrym stanie, trzeba tylko uważać na szkło z rozbitych butelek.
Na powyższym zdjęciu widzicie schody na pierwszym piętrze oraz resztki balustrady. Za moimi plecami pomieszczenie wielkości ok. 6-7m2 - puste i ciemne, w sumie nic ciekawego.
A to już piętro drugie czyli schron pogotowia. Wbrew nazwie, niewiele miał wspólnego z ratownictwem medycznym. Schrony pogotowia miały za zadanie zabezpieczyć załogę przed ostrzałem artyleryjskim. Bardzo często też w takich pomieszczeniach jak to na zdjęciach powyżej i poniżej, aranżowano podręczne składziki z amunicją.
Wrota prowadzące na szczyt schronu podwalniowego i do stanowiska z działem.
I jeszcze szyb windy widziany z perspektywy III kondygnacji.
Powyżej widzicie główny hol schronu podwalniowego. Przy wyjściu kupka śmieci: gumowe osłonki kabli (bez kabli, a jakże), plastikowe butelki, szkło, trochę gruzu... W sumie niewiele tego. Sufit momentami okopcony, ale też nie można mówić o jakiś regularnych ogniskach. Obiekt sprawia wrażenie, jakby niezbyt często przyjmował gości.
Aby zwiedzić całość musimy wyjść na zewnątrz i znaleźć otwarte okno. Między pierwszymi a drugimi wrotami wybieramy środkową parę okien.
Dotarłem do informacji, że Bateria Dobrzyńska została oddana do użytku w 1886 roku i służyła wojsku jeszcze w okresie PRL-u, czego dowodem są resztki instalacji elektrycznej z tamtych czasów. Kiedy dokładnie schron opustoszał - tego nie wiem. Jeśli ktoś wie więcej na ten temat - maile i komentarze mile widziane. Dziś, zarówno schrony baterii, jak i otaczający je teren należą do Agencji Mienia Wojskowego, więc kto ma kasę i taki kaprys może mieć te schrony na własność.
Nie ukrywam, że zaskoczyła mnie czystość jaka panuje w pomieszczeniach. Wiadomo, idealnie nie jest, obiadu z tutejszej podłogi raczej bym nie zjadł, ale nie w tym rzecz. Tutaj syf jest ograniczony do minimum. Na składnice śmieci przeznaczono ciemne komory, które można zobaczyć tylko dzięki lampie błyskowej lub latarce. W pozostałych częściach, tylko sporadycznie coś się wala pod nogami: a to kawałek gruzu, a to jakiś papier, czy torba foliowa i właściwie to wszystko.
Sklepienie głównych sal schronu przywodzi na myśl podziemia Ratusza Staromiejskiego. Zaskakujące, że pomieszczenia ocalały przed tynkowaniem. A może ktoś oczyścił cegły? Tego nie wiem, ale sufit robi wrażenie i jest po prostu zjawiskowy.
Schron Baterii Dobrzyńskiej zaskoczył mnie kilka razy. Koleją niespodzianką były stare drewniane drzwi...
... oraz "luksusowy" fotel wypoczynkowy marki Usiądź Se & Zarwij Się Sp. z o.o. ;)
Była jeszcze miotła i kupka zgarniętych śmieci. Czyżby dobry duch opiekuje się Baterią Dobrzyńską?

Wejdźmy teraz na dach schronu podwalniowego.
Na zdjęciu powyżej widzicie nieczynne wyjście ze schronu pogotowia, a tuż obok...
.... mur oporowy. Właśnie w tym miejscu zamontowana była laweta typu nadbrzeżnego, na której umocowano działo RK (Ring-Kanone) kaliber 150 mm [rysunek działa]. I skoro już jesteśmy przy uzbrojeniu, to warto wspomnieć, że Bateria Dobrzyńska powstała po to, aby prowadzić ostrzał linii kolejowej do Iławy.
Na koniec widok ze schronu podwalniowego. Na pierwszym planie hala sportowa X LO, w tle kościół garnizonowy. 

No i tyle, co chciałem Wam pokazać. Pora ruszać dalej. Kolejne miejsca czekają.

L   O   K   A   L   I   Z   A   T   O   R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

1 komentarz:

  1. Schron ten do końca lat 80-tych znajdował się na terenie jednostki wojskowej zajmującej dawne koszary Wilhelma - była to lotnicza jednostka transportowa wyposażona w dużą ilość samochodów ciężarowych. Na szczycie schronu przy miejscu gdzie zamontowana była laweta typu nadbrzeżnego znajdował się płot uniemożliwiający wejście na teren wojskowy. Od strony ulicy można było wejść swobodnie na górkę przy schronie i my, jako dzieci często zjeżdżaliśmy z niej zimą na sankach. Duży spad powodował ekstra zjazdy - oczywiście w tych czasach nie było jeszcze Trasy W-Z. Niedaleko znajdował się też opuszczony schron węzła łączności - nie wchodziliśmy do niego gdyż było tam "straszno" a od czasu jak jedna z naszych koleżanek uległa w środku poważnemu wypadkowi omijaliśmy go z daleka. A tak ap ropo tego schronu łączności, to może pan Michał napisze coś szerzej o nim na swoim blogu ?

    OdpowiedzUsuń