| KSIĄŻKI |

Panta rhei kai ouden menei mawiał urodzony w VI w. p.n.e. Heraklit z Efezu. Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie samo – to dotyczy również naszego miasta. Literacko-historyczne wycieczki po Toruniu są zatem okazją, aby się cofnąć do świata przeminionego. Przy czym jest to świat wielobarwny i pod wieloma względami bogatszy i jakby bardziej ożywiony, niż ten nasz, współczesny.
Toruń okresu międzywojennego nie był miastem szczególnie zróżnicowanym pod względem narodowościowym. Przez cały ten czas wyróżnić można trzy nacje, które funkcjonowały w naszym mieście: polską, niemiecką i żydowską, przy czym ta ostatnia nigdy nie przekroczyła półtora procenta wszystkim mieszkańców, choć przez dwadzieścia lat wolnej Polski widać, że gdy Niemcy wyprowadzali się z Torunia, Żydzi wręcz przeciwnie – napływali do Grodu Kopernika, co szczególnie dało się zauważyć w pierwszej połowie lat ‘30.
Adam Marolewski poświęcił się badaniu właśnie tej niewielkiej społeczności, która w najlepszym dla siebie roku – 1939 liczyła 857 mieszkańców, co stanowiło zaledwie 1,1% ogółu. Autor dysponując dość skromnie zachowanym zapleczem źródłowym, zdołał uchwycić sedno żydowskiej społeczności, która, mimo iż była tak nieliczna, to jednak podzielona. Konflikt pomiędzy „zasiedziałymi” Żydami, którzy w dużej części pamiętali jeszcze czasy zaboru pruskiego, a Żydami napływowymi z innych części Rzeczypospolitej, narodził się wraz z przybyciem do miasta Auerbacha i Pilca, którym nie podobało się sprawowanie władzy przez radę Żydowskiej Gminy Wyznaniowej. Stworzyli więc niewielką, choć twardą i bezwzględną opozycję, która często bezpodstawnie szkalowała przeciwników politycznych i nie ustąpiła aż do wybuchu II wojny światowej. Jednak wewnętrzne tarcia nie były jedynym problemem tej niewielkiej toruńskiej społeczności. Również narastający w latach ’30 antysemityzm dawał się mocno we znaki. Żydowskie sklepy były atakowane, a ich klienci prześladowani, również w lokalnej prasie ze „Słowem Pomorskim” na czele. Autor jednak wszystkie te zjawiska przedstawia w sposób obiektywny, podkreślając jednocześnie starania ówczesnych władz miejskich o zapewnienie mniejszości żydowskiej bezpieczeństwa.
Książka Marolewskiego porusza również sprawy życia codziennego toruńskich Żydów. Oczywiście znaczącą częścią tego życia była religia, obrzędy i święta z nią związane, ale nie tylko. Równie ważna dla Żydów była praca. Lwia część odnajdywała się w handlu: od domokrążców po właścicieli dużych sklepów (największym sklepem na Rynku Staromiejskim był wówczas magazyn konfekcji Moritza Lesera tuż obok Domu Pod Gwiazdą). Miejscowi Żydzi najbardziej jednak upodobali sobie branże: włókienniczą i skórzaną. Autor przytacza konkretne adresy, gdzie mieszkali, pracowali i gdzie się bawili mieszkańcy wyznania mojżeszowego. Poznajemy też najważniejsze nazwiska. Marolewski nie zagłębia się jednak w życiorysy, przez co nie mamy okazji zbyt dobrze poznać żadnego konkretnego człowieka. Mimo to, w sposób ciekawy i w miarę kompleksowy, przedstawił społeczność, jako jeden byt, choć z racji konfliktów niekoniecznie spójny i zgodny.
Każdy zainteresowany historią Torunia powinien sięgnąć po tę publikację. Marolewski zebrał interesujący materiał i czytelnie naszkicował obraz lokalnych Żydów w czasach niezwykle barwnych. Jedyne, co mnie raziło, to wszechobecny w książce, archaiczny zwrot „toruńczyk”, a nie „torunianin”. Na co dzień staram się walczyć z tym określeniem, które nie tylko wyszło z obiegu, ale przede wszystkim brzmi paskudnie, niczym wstydliwa dolegliwość. Mimo to, „Żydzi w Toruniu w okresie międzywojennym”, to praca warta uwagi, która przybliży Wam tę niewielką społeczność, która żyła w naszym mieście między dwiema wojnami.
ISBN: 978-83-7611-491-0
wydawnictwo: Adam Marszałek
ilość stron: 108
rok wydania: 2009
oprawa: miękka