niedziela, 19 marca 2017

Pałac Zdrowia

Przez lata gmach przy Uniwersyteckiej 17 miał wiele nazw: Miejska Kasa Chorych, Ubezpieczalnia Społeczna czy ostatnio Miejska Przychodnia Specjalistyczna, jednak mi najbardziej przypadło do gustu określenie podkreślające jego monumentalne oblicze – Pałac Zdrowia, brzmi dostojnie i szlachecko. Pora poznać bliżej wizytówkę toruńskiego modernizmu.

W dwudziestoleciu międzywojennym, mimo zawirowań gospodarczych, budowano dużo i dosyć szybko. Kolejne budynki użyteczności publicznej, wyrastały jak grzyby po deszczu. Toruń przypominał wtedy jeden wielki plac budowy, co musiało wyglądać niezbyt ładnie, a i chwila nieuwagi mogła skończyć się, że jeden z drugim wpadł w wykop pod fundamenty Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego, Starostwa Krajowego, Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych czy właśnie Kasy Chorych. 
rok 1929, wizyta ministra pracy i opieki społecznej 
Aleksandra Prystora (pan w meloniki i z bródką) 
na budowie Miejskiej Kasy Chorych w Toruniu,
źródło: NAC, sygn. 1-C-1009

Budowa Pałacu Zdrowia rozpoczęła się we wrześniu 1928 roku. Architektem został naczelnik Wydziału Budowlanego toruńskiego magistratu Kazimierz Ulatowski – ikona i legenda toruńskiego modernizmu. Ulatowski przyjechał do Torunia w 1925 roku i działał w naszym mieście aż do wybuchu II wojny światowej, był twórcą m.in. Kościoła pw. Chrystusa Króla, dzisiejszego Centrum Targowego PARK czy wspomnianego już gmachu Dyrekcji Lasów Państwowych. Pałac Zdrowia, jedną z największych realizacji architektonicznych ówczesnego Torunia, zaprojektował od początku do końca, skupiając sporo uwagi na wystroju wnętrz, które – w znacznej mierze – możemy podziwiać do dziś. Kasa Chorych kosztował milion złotych i została oddana do użytku pod koniec 1930 roku, chociaż z Dnia Pomorskiego wiemy, że na ukończeniu był już rok wcześniej.
"Dwupiętrowy, potężnych rozmiarów gmach. Zewnętrznie i wewnętrznie jest on w fasie końcowych robót, rzecz oczywista, bez wewnętrznego urządzenia.
„Dzień Pomorski”, 22.11.1929 r.
W tym samym artykule mamy też szczegółowy opis tego, gdzie i jakie gabinety lekarskie będą w budynku. Lekarze poszczególnych specjalności wprowadzali się tu sukcesywnie. Z „Głosu Robotnika” wiemy, że jeszcze w lutym 1931 r. nie wszystkie gabinety były otwarte. W obszernym – całostronicowym artykule poświęconym Pałacowi Zdrowia, w części przemówienia Antoniego Antczaka z 2 lutego 1931 r., czytamy m.in.:
"Gmach został wykończony i obecnie następuje stopniowe jego uruchamianie. Uruchomiliśmy już leczenie fizykalne i wodolecznicze. Mamy już własne ambulatorium techniczno-dentystyczne. W tych dniach przystąpimy do otwarcia specjalistycznego oddziału do walki z największym wrogiem ludzkości, jakim jest gruźlica. Kolejno uruchamiać będziemy polikliniki dla wszystkich rodzaji chorób. Zarząd oddał na drugim piętrze 4 pokoje i kuchnię bezpłatnie Tow. „Matka i Dziecko”. W suterenach mamy zamiar urządzić publiczne kąpiele higieniczne, których miasto Toruń nie posiada.
(pisownia oryginalna) „Głos Robotnika”, 10.02.1931 r. 

Z ostatniego zdania wynika, że Pałac Zdrowia miał też pełnić rolę swego rodzaju łaźni miejskiej, w której każdy – za drobną opłatą – mógł się wykąpać. 
rok 1931, źródło: NAC, sygn. 1-C-1010-1
rok 1931, źródło NAC, sygn. 1-C-1010-2
W gmachu leczono wszystkie infekcje i schorzenia, z wyjątkiem poważnych chorób zakaźnych: był więc dentysta, okulista i laryngolog; leczono gruźlicę, choroby wewnętrzne i weneryczne syfy; ponadto w budynku znajdował się Zakład Przyrodoleczniczy. Na drugim piętrze przewidziano nawet czteropokojowe mieszkanie dla dyrektora placówki, ale ostatecznie lokal przypadł organizacji „Matka i Dziecko”, o czym wspominał Pan Antczak w cytowanym wyżej fragmencie. Sami więc widzicie, że od samego początku Pałac Zdrowia leczył torunian niemal ze wszystkich chorób i dolegliwości, podobnie jest i teraz – na specjalistyczne leczenie do gmachu na wzgórzu ściągają mieszkańcy z całego miasta.

Kilka miesięcy po otwarciu pierwszych gabinetów, dokonano uroczystego poświęcenia Pałacu Zdrowia. Mroźnego i śnieżnego czwartkowego popołudnia 2 lutego 1931 r. na ówczesnej ulicy 3 Maja (dziś Uniwersytecka) zebrali się oficjele i dziennikarze. Poświęcenia miał dokonać biskup Stanisław Okoniewski, ale się nie zjawił. Dlaczego? O tym również czytamy na pierwszej stronie „Głosu Robotnika”.

"Na uroczystość zapowiedzieli swój przyjazd J. E. Ks. Biskup Okoniewski i Minister Pracy i Opieki Społecznej generał dr. Hubicki. Niestety ani jeden, ani drugi nie przybył. Ks. Biskup jadąc samochodem z Pelplina do Torunia napotkał w pobliżu Stolna w pow. chełmińskim na takie zaspy śnieżne, że nie zdołał się przez nie przebić, natomiast Panu Ministrowi przeszkodził zły stan zdrowia. Pan Minister przysłał jednak swego przedstawiciela w osobie dyrektora Głównego Urzędu Ubezpieczeń p. Grabowskiego.
„Głos Robotnika”, 10.02.1931 r. (pisownia oryginalna)

W efekcie aktu poświęcenia dokonał ks. Konrad Klin z kościoła Chrystusa Króla na Mokrem (notabene zaprojektowanym również przez Ulatowskiego i zbudowanym rok wcześniej). Ten sam kapłan osiem lat później będzie więziony na terenie Torunia przez Niemców, przejdzie przez obozy Stutthof, Sachsenhausen i Dachau, by pod koniec wojny zostać zamordowanym w komorze gazowej w tzw. „transporcie inwalidów”, do którego trafili więźniowie niezdolni do pracy.

Ale wróćmy do naszego bohatera, czyli Pałacu Zdrowia. Gdy się przyjrzycie, budynek przy Uniwersyteckiej stoi na niewielkim wzniesieniu. Kiedyś było to przedpole fortyfikacji staromiejskich, dziś to tylko południowe rubieże Starego Miasta, od wielu dziesięcioleci pozbawione właściwości obronnych. Twierdza Toruń ustąpiła miejsca pewnie jednej z najbardziej okazałych przychodni w Polsce. Ulatowski, ślęcząc nad pochyłą deską kreślarską, na której leżała kartka papieru, trzymając w palcach zaostrzony niczym grot strzały ołówek, czasem wtykając sobie drugi koniec między zęby, stworzył w swej wyobraźni projekt, który przeszedł do historii, stał się wizytówką, znakiem rozpoznawczym i dumnym przykładem toruńskiego modernizmu, ale i dumą ówczesnej stolicy województwa pomorskiego. 

Na pewno część z Was bywała w tym budynku, może nawet wiele razy, ale czy zwróciliście uwagę na detale i wystrój wnętrz? Ulatowski, projektując również środek Pałacu Zdrowia, zadbał o szczegóły, to trzeba mu przyznać – dopracował go w najdrobniejszych szczegółach. Mamy więc wiele elementów o znaczeniu symbolicznym – odwołującym się do działalności jakiej gmach był od początku przeznaczony. I tak, nad głównym wejściem wita nas płaskorzeźba wykonana przez – dobrze nam znanego – Ignacego Zelka. Co na niej widzimy? Anioła pojącego spragnionych: mężczyznę, kobietę, starca… o, jest też wciśnięta twarz dziecka. To wyraźna alegoria, mówiąca, że w Pałacu Zdrowia każdy potrzebujący uzyska pomoc. 
Gdy już wejdziemy do budynku, w głównym hallu vis-à-vis drzwi, ujrzycie osobliwego paskudę – maszkarona zwieńczającego niedziałającą dziś fontannę. Fontanna stanowiła centralny punkt poczekalni, tutaj chorzy oczekiwali na swoją kolej, a woda, to przecież źródło życia, zdrowia i witalności (woda urody doda), w końcu dorosły człowiek w 60-70% składa się z wody, a noworodki w ponad 80%, zatem ten oryginalny wodotrysk miał nam symbolizować źródło życia.
Jeśli ktoś miał wątpliwości co do pałacowego charakteru gmachu, powinna je rozwiać imponujących rozmiarów klatka schodowa wijąca się nad fontanną. Warto zwrócić uwagę na wszechobecną geometrię kształtów, która jest wyznacznikiem modernizmu. Spójrzcie na przepiękną stalową balustradę, która – jak i inne elementy metalowe – została wykonana przez ślusarza-artystę Otto Roehra z ul. Mostowej 22. Wspinając się po schodach, zerknijcie na trzy witraże – dzieła poznańskiego artysty o imponujących wąsach Henryka Nostitz-Jackowskiego: pierwszy z symbolem farmacji, drugi przedstawia scenkę pierwszej pomocy, trzeci – lekarza opatrującego rannych. 
Na sam koniec zadrzyjcie głowy i spójrzcie na słońce świecące nad klatką schodową. Ta sufitowa płaskorzeźba – to kolejny symbol tego miejsca. Jak zostało opisane w książce Toruński modernizm, słońce w Pałacu Zdrowia należy odczytywać jako odrodzenie, regenerację, czyli wyleczenie. 
Gmach Kasy Chorych jest, jak „Kod Leonarda Da Vinci” Dana Browna, w tej przemyślanej konstrukcji wszystko ma swoje znaczenie, czasem trochę ukryte (płaskorzeźby, fontanna), innym razem – dosłowne (witraże). To dowodzi, że gmach przy Uniwersyteckiej, to nie tylko budynek z gabinetami lekarskimi, ale i architektoniczne dzieło sztuki, które w pełni zasługuje, aby nazywać go „Pałacem” i to przez duże „P”.

Co ciekawe – Pałac Zdrowia funkcję medyczną pełni nieprzerwanie od 1930 roku. W okresie okupacji, Niemcy zamienili polską przychodnię na Deutsches Medizinal Untersuchungs Amt, a po wojnie nadano zupełnie nową nazwę: Miejska Przychodnia Obwodowa, później jeszcze trzykrotnie zmieniano szyldy na Zespół Opieki Zdrowotnej im. M. Kopernika, Szpital Miejski z Przychodnią Specjalistyczną i wreszcie funkcjonująca od 1998 r. do dziś Miejska Przychodnia Specjalistyczna.

Gmach ubezpieczalni, jak na tamte czasy, był budynkiem ogromnym, zaprojektowanym na kształt litery U, dwupiętrowy, z wewnętrznym dziedzińcem, w latach ’30 przestrzeni tu na pewno nie brakowało. Jednak Toruń w kilka dekad po wojnie mocno się rozrósł, powstały nowe dzielnice, przybyło mieszkańców, a w Pałacu Zdrowia zaczęło robić się ciasno. Dlatego też, w latach ’90 zapadła decyzja o dobudowaniu na tyłach starego gmachu – nowy. 1 września 1996 oddano do użytku nową część. Obie zostały ze sobą połączone nadziemnym łącznikiem. Obecnie w dwóch budynkach znajdziecie 20 różnych poradni, 3 pracownie (RTG, USG, endoskopowa) i ośrodek rehabilitacji.
wejście główne, nad portalem płaskorzeźba I. Zelka
główne wejście do nowego budynku, wybudowanego w 1996 r.
łącznik scalający stary i nowy budynek
wewnętrzny dziedziniec i widok na okna głównej klatki schodowej
fontanna w hallu na parterze
portret maszkarona
główna klatka schodowa, w dole fontanna

L   O   K   A   L   I   Z   A   T   O   R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

1 komentarz:

  1. Pierwszy raz byłem w Toruniu w tamtym roku (poprzednio tylko przejazdem). Żałuję, że nie wcześniej nie trafiłem na ten blog. Na pewno poznałbym wiele mniej znanych miejsc, a tak to ograniczyłem się tylko do tych najbardziej popularnych. Ale może będzie jeszcze okazja, żeby odwiedzić Toruń :)

    OdpowiedzUsuń