poniedziałek, 6 marca 2017

Mural „Toruń wraca do Polski”

Z cyklu... MURALE
🔹Chełmińskie Przedmieście.
Po wielu miesiącach oczekiwania, wreszcie udało się stworzyć pierwszy z ośmiu wielkoformatowych murali patriotycznych. Na ścianie domu przy ulicy Gałczyńskiego 48 pojawiła się ogromna postać generała Józefa Hallera, upamiętniająca rok 1920 i powrót Torunia w granice odrodzonej Polski. Pozostaje tylko pytanie: czy warto było czekać? Oceńcie sami.

Projekt „Szlak murali patriotycznych” powstał w głowach dwóch młodych kobiet, które złożyły odpowiednie wnioski i po przejściu przez urzędniczy młyn, zyskały akceptację władz. Inicjatywa trafiła na listę ogólnomiejską budżetu partycypacyjnego na rok 2016; tam mogliśmy przeczytać krótką informację o projekcie:
" 8 wielkoformatowych murali o tematyce patriotycznej i historycznej związanej z lokalnymi bohaterami i ważnymi wydarzeniami historycznymi.
To wystarczyło, aby torunianie poparli tę ideę. Projekt zajął trzecie miejsce, zyskując ponad 3,5 tyś. głosów, wśród których znalazł się też mój. Od kilku lat jestem gorącym zwolennikiem street artu i fanem twórczości Andrzeja Poprostu, a także miłośnikiem dziejów naszego miasta; po przodkach z kolei odziedziczyłem racjonalną miłość do ojczyzny (czyt. nie tę spod sztandarów ONR), dlatego też pomysł muralowo-patriotycznego serialu, od razu przypadł mi do gustu. Toruń ze swoją bogatą historią mógłby być bohaterem nie ośmiu a stu obrazów, ale warto było zacząć od jednego „sezonu”, a o kolejnych można byłoby myśleć, gdyby serial okazał się hitem. Założenia pomysłodawczyń były jak najbardziej słuszne: kładły nacisk na patriotyzm lokalny, czyli to, co od początku promuję na blogu „Po Toruniu”, a także na różnorodność stylów i technik wykonania. Panie chciały, aby każdy mural wykonał inny artysta, przedstawiając swoją wizję. Wiemy jednak, że, gdy na projekcie łapę położyło Stowarzyszenie „Nasz Podgórz”, z pierwotnych założeń niewiele zostało.

Po ogłoszeniu wyników – to było chyba we wrześniu 2015 roku – poproszono mnie, abym rzucił kilka propozycji tematów na owe murale. Z chęcią zaproponowałem parę wariantów, ale potem na wiele miesięcy zapadła cisza w tej sprawie. Dopiero w lipcu 2016 roku przeczytałem informację, że projekt ma realizować Stowarzyszenie „Nasz Podgórz”. Pierwsze pytanie, jakie cisnęło mi się na usta, to: „Skąd oni się tu, do cholery, wzięli?”. Stowarzyszenie w ostatnim czasie dość mocno ewoluowało. Na Podgórzu najwyraźniej było im zbyt duszno, bo postanowili ruszyć w miasto, czego przykładem jest chociażby Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, współorganizatorem którego jest właśnie „Nasz Podgórz”. Skądinąd impreza dobrze przygotowana i przyciągająca tłumy torunian. Rok temu brałem w niej udział i szczerze polecam tę fajną rodzinną imprezę. Jednak organizowanie obchodów – to jedno, a sztuka – to coś zupełnie innego. W tej materii „Nasz Podgórz” nie ma wielkiego doświadczenia, żeby nie powiedzieć, że nie ma go wcale. Dlatego też miałem obawy, gdy właśnie to Stowarzyszenie wybrano na realizatora „Szlaku murali patriotycznych”. Dlaczego właśnie miasto wybrało „Nasz Podgórz”? Sprawa wydaje się dość mętna, żeby nie powiedzieć śmierdząca, a chodzi – jak zwykle – o lokalne układziki i kolesiostwo, zresztą doskonale zostało to opisane w artykule opublikowanym na portalu DDToruń, do którego odsyłam. Tymczasem ja, chciałbym się skupić na muralu, który niejako inauguruje cały szlak.

Generał Józef Haller jest dla nas – torunian – osobą szczególnie bliską, jest synonimem wolności w wymiarze lokalnym – toruńskim, czy może szerzej – pomorskim; jest też pierwszym, któremu po odzyskaniu niepodległości, przyznano tytuł Honorowego Obywatela Torunia. Mimo upływu prawie stu lat, Haller wciąż jest postacią ważną i cenioną w naszym mieście. Ma u nas swój pomnik w obrębie starówki, a na Stawkach ulicę swojego imienia, teraz przyszedł czas na mural.

„Toruń wraca do Polski”, to tak naprawdę konwersja dwóch zdjęć. Pierwsze, to najbardziej rozpoznawalna fotografia portretowa Hallera, która trafiła chociażby na okładkę książki „Pamiętniki”. Drugie zdjęcie, również powinno być znane wśród torunian; zrobił je Otton Steinborn 18 stycznia 1920 roku, a przedstawia defiladę polskiego wojska na Rynku Staromiejskim. Słowem: bezmyślna kopia pozbawiona własnej, autorskiej inwencji. Próbowałem znaleźć informacje na temat autora tego projektu, ale źródła wskazują jedynie bezosobowy „Nasz Podgórz”. Trochę popytałem i udało mi się ustalić, że mural naszkicował człowiek ukrywający się pod pseudonimem Slava Bajkau i wspólnie z Markiem Pielenko przenieśli obraz z kartki na ścianę. Przyznam, są to postaci zupełnie mi nieznane, chociaż jeśli nie jest to zbieżność nazwisk (a raczej nie jest), to ten drugi pan był autorem instalacji „Miłość” z ulicy Browarnej, na ostatnim Bella Skyway Festival, instalacji – w mojej subiektywnej ocenie – najmniej efektownej ze wszystkim, wręcz nijakiej, do której ktoś dopisał zgrabną legendę, aby ludzie wiedzieli „co autor miał na myśli”.
okładka "Pamiętników" Józefa Hallera,
wyd. LTW (2014)
Defilada wojska polskiego na Rynku Staromiejskim,
źródło: Muzeum Okręgowe w Toruniu
Powiem wprost: mural teamu Bajkau & Pielenko, na tle innych toruńskich murali wypada marnie czy wręcz szpetnie i piszę to z ciężkim sercem, ponieważ miałem duże oczekiwania i nadzieje, gdy oddawałem na ten projekt swój głos. Zresztą odnoszę wrażenie, że również Stowarzyszenie „Nasz Podgórz” nie jest dumne z tego „dzieła”, bowiem ani na stronie Stowarzyszenia, ani na jego fecebookowym fanpejdżu, próżno szukać jakiejkolwiek wzmianki czy zdjęć z pierwszej zrealizowanej ściany. W sumie, nie dziwię się.

Przyzwyczajony do dzieł Andrzeja Poprostu, które lubię i podziwiam, czuję pewien zawód, gdy zamiast artystycznej wizji, dostaję kopię zdjęć w wersji rysunkowej, w dodatku kopię średnio udaną. Jaka jest różnica między dziełem artysty, a powielaczem? Dla porównania możemy wziąć „Kadry z życia gen. Elżbiety Zawackiej” wspomnianego wyżej Andrzeja. On również czerpał inspirację z dostępnych zdjęć (kto czytał biografię pani generał, bez trudu rozpozna te ujęcia), ale Andrzej zrobił to po swojemu, tchnął w mural swojego ducha, ubrał całość we własny niebanalny, oryginalny styl i stworzył obraz, na który z przyjemnością się patrzy. I właśnie tej oryginalności, tego indywidualnego spojrzenia artysty, zabrakło mi na ścianie przy Gałczyńskiego (technicznie rzecz biorąc, mural jest od strony ul. Matejki).

Oczywiście wszystko jest kwestią gustu, to co jedni krytykują, inni podziwiają, dlatego najlepiej przejść się na Chełmińskie, obejrzeć mural na żywo i wyrobić swoje własne zdanie na jego temat. Kiedy powstaną kolejne murale? A cholera ich wie! Najwyraźniej nikomu się nie spieszy, a po wyjątkowo słabym pilotowym odcinku, jakoś i mi niespieszno oglądać kolejne epizody tego serialu.

L   O   K   A   L   I   Z   A   T   O   R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

3 komentarze:

  1. najbardziej podoba mi się śmietnik przy Hallerze (fotka 1)

    OdpowiedzUsuń
  2. http://www.obserwatortorunski.pl/2017/03/patrioci-od-7-bolesci-1770.html

    OdpowiedzUsuń
  3. stylistyka artystyczna z kibolskiej wlepki

    OdpowiedzUsuń