środa, 17 czerwca 2015

Cmentarz ewangelicki przy Rudackiej

 Z cyklu... NEKROPOLIS
#Rudak. Niejednokrotnie starałem się pokazać lewobrzeżny Toruń jako miejsce niezwykłe, często tajemnicze, z bogatą historią. Mam nadzieję, że choć w niewielkiej części mi się udało. 

Do tej pory dzielnica Rudak pojawiała się tylko przy okazji wpisów na temat trasy mostowej, ale przecież ta część miasta nie samym mostem żyje, czego przykładem niech będzie cmentarz ewangelicki przy ulicy Rudackiej 27 na który już za chwilę zajrzymy.
fragment osady Rudak (plan Torunia z roku 1884)
Na nieczynny od siedemdziesięciu lat cmentarz przyjeżdżam od strony mostu Zawackiej. W tym roku zakończył się remont ul. Rudackiej, która była... napisać w opłakanym stanie, to za mało, ona wręcz krzyczała, aby ją wyremontować, a właściwie wybudować od nowa, bo przecież nikt nie będzie reanimował gnijącego trupa. Tak więc mamy nową Rudacką i nową ścieżkę rowerową i chodnikiem. Ścieżkę przydałoby się w przyszłości pociągnąć dalej: ulicą Dybowską, Kujawską i połączyć z Nieszawską. Ale nie o tym dziś chciałem pisać... Przy Rudackiej dominuje zabudowa jednorodzinna, jest też las i Szkoła Podstawowa nr 17, a zaraz za nią, po przeciwnej stronie ulicy zapomniany cmentarz ewangelicki. Gdy byłem tu kilka miesięcy temu teren był otwarty, a trawa jeszcze nie zdążyła wyrosnąć. Dziś miejsce to wygląda zgoła inaczej.
Cmentarz powstał pod koniec XVIII wieku. Od 1603 roku osadę Rudak zamieszkiwali Olędrzy, czyli osadnicy z Fryzji, Nadrenii czy Niderlandów. Mając te informacje możemy domniemywać, że początkowo nekropolia przy Rudackiej była mennonicka. Dziś próżno szukać anabaptyskich śladów spod znaku Menno Simmonsa. Zachowały się za to nagrobki ewangelickie, które chciałbym Wam pokazać.
Cmentarz zamknięto po II wojnie światowej. Stał więc zapomniany, a gdy już ktoś sobie o nim przypomniał to tylko po to, aby zniszczyć kolejny nagrobek, roztrzaskać jeszcze jedną tablicę. Skutek jest taki, że niewiele wiemy o ludziach, którzy tu spoczęli. Najprawdopodobniej został tu pochowany Friedrich Wiebusch, właściciel pobliskiej cegielni oraz jego rodzina, mówi się także o żołnierzach walczących w I wojnie światowej. W większości mogił spoczęli jednak zwykli mieszkańcy Rudaka, którzy albo pracowali w cegielni, albo byli rolnikami.
Auf Wieder[sehen] (Do zobaczenia)
Ciekawa historia związana jest z pewnym krzyżem, który na pierwszy rzut oka nie wygląda jakby miał sto lat. Również przyczepiona do niego tabliczka jest współczesna. Historia wydarzyła się w 2003 roku, kiedy do Torunia przyjechała pewna niemiecka rodzina, która odnalazła na rudackim cmentarzu swoich przodków. Przy jednym z nagrobków wbili krzyż z nazwiskami pochowanych tu zmarłych. Friedrich i Maria Krüger zmarli bądź zginęli w latach II wojny światowej w odstępie ponad roku. Ten skromny krzyż, to dowód na to, że jednak ktoś jeszcze pamięta i komuś jeszcze zależy, aby pamięć o pochowanych tu ludziach przetrwała, nawet jeśli miałaby to być pamięć symboliczna.
strażnik ewangelickiej nekropolii
Cmentarz ewangelicki od zapomnienia i przed całkowitym zniszczeniem ocalili pasjonaci ze stowarzyszenia Nasz Podgórz oraz z grupy Tak Trzeba. To oni w latach 2013-2014 poświęcając swój czas i energię, uprzątnęli ze śmieci cały teren nekropolii i obkopali niemalże wszystkie groby. Należy im się za to wielkie uznanie. A zdjęcia z prac renowacyjnych możecie obejrzeć na blogu Kamień na kamieniu (linki na końcu strony).
Chciałbym jeszcze wspomnieć o jednym pomniku - pomniku przyrody. Ponad 500-letni, majestatyczny dąb szypułkowy, według danych UM z 2014 roku ma ponad 20 m wysokości, a w obwodzie pnia liczy sobie 591 cm. Jest doskonale widoczny z ulicy Rudackiej i idealnie współgra z cmentarnym otoczeniem.
Na sam koniec warto wspomnieć o zmianach jakie nastały na przestrzeni ostatnich miesięcy. Widoczne na zdjęciu powyżej ogrodzenie z żerdzi pojawiło się na początku kwietnia br. Wykonała je firma Taxlas, która w imieniu Wydziału Środowiska i Zieleni Urzędu Miasta Torunia opiekuje się tym terenem. Można byłoby to uznać za krok w dobrym kierunku, gdyby nie brak wejścia na teren nekropoli. Skutek jest taki, że trzeba przedzierać się przez krzaczory, zamiast wejść (jak człowiek) od strony ulicy. A przecież wystarczyłaby 90 cm przerwa w ogrodzeniu i już byłoby inaczej. Płot - jaki by nie był - dla wandali nie stanowi bariery nie do przeskoczenia. Oczywiście ogrodzony cmentarz zupełnie inaczej się prezentuje, ale jakieś "oficjalne" wejście by się przydało.
mech na jednym z nagrobków
Mam cichą nadzieję, że miasto w końcu upamiętni to miejsce jakąś stosowną tablicę informacyjną z krótkim zarysem historycznym cmentarza, jak zrobiło to w przypadku cmentarza żydowskiego na Jakubskim Przedmieściu. Każdy stary i nieczynny cmentarz to kawał historii miasta, o której nie możemy zapomnieć.

A jeśli jeszcze Wam mało, to polecam stronę Lapidaria, tam znajdziecie jeszcze więcej zdjęć opisywanej dziś nekropolii.

L   O   K   A   L   I   Z   A   T   O   R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

1 komentarz:

  1. Był to cmentarz parafialny kościoła ewangelickiego na dzisiejszej ulicy Kościelnej. Na terenie dawnych Stawek i Rudaku mieszkało bardzo dużo Niemców, którzy byli wyznawcami tej religii. Także wszyscy okoliczni bogatsi rolnicy, to byli Niemcy. Generalnie wokół Torunia nie było dużych i bogatych gospodarstw chłopskich należących do Polaków. Wszystkie duże gospodarstwa były Niemców, którzy po odzyskaniu przez Polskę niepodległości z powodu przywiązania do ziemi nie wyjechali do Niemiec (z samego Torunia spora część niemieckich mieszkańców wyjechała wraz wojskami pruskim do Niemiec). Wracając do samego cmentarza na Rudaku, to jeszcze jakiś czas temu widywalem na nim starszych Niemców, którzy przyjeżdżali zapalić tutaj lampki na grobach swoich krewnych. Z pewnością ludzi ci juz po prostu wymarli a młode pokolenie juz nie pielęgnuje tradycji związanych z vaterlandem.

    OdpowiedzUsuń