środa, 14 czerwca 2017

KSIĄŻKA | „Cztery pory życia na Chełmionce” – Ryszard Kowalski i Małgorzata Iwanowska-Ludwińska

W Toruniu mamy nowy trend literacki – wspomnienia. Wspominano już dawne Stawki, Podgórz i Mokre, teraz przyszła kolej na Chełmińskie Przedmieście. O Chełmionce (i nie tylko o niej) wspomina Ryszard Kowalski, który bardzo obrazowo, a wręcz malowniczo kreśli obrazy z dzieciństwa i lat młodości. To podróż w dużej mierze sentymentalna, ale właśnie takie mają być wspomnienia i takie są „Cztery pory życia na Chełmionce”.

Na, nieco ponad, 120 stronach, Czytelnik poznaje świat sprzed kilkudziesięciu lat; świat, którego już nie ma, który przepadł zjedzony przez buldożery i czas, strawiony przez urzędniczą niewiedzę i ignorancję. Kawał namacalnej historii miasta przepadł bezpowrotnie, pozostając jedynie w pamięci ludzi mieszkających niegdyś na Chełmionce, na nielicznych archiwalnych zdjęciach i na kartkach prezentowanej przeze mnie książki.

Jedno jest bezsprzeczne: historię Pana Kowalskiego, spisaną przez Małgorzatę Iwanowską-Ludwińską czyta się jednym tchem; została spisana przystępnym, obrazowym językiem, a całość - prócz zdjęć - uzupełniają przepiękne szkice Małgorzaty Iwanowskiej-Ludwińskiej. „Cztery pory życia na Chełmionce”, to lektura ciekawa i wciągająca, a Pan Kowalski w swych wspomnieniach bynajmniej nie ogranicza się tylko do tytułowej Chełmionki, na której mieszkał, ale również opisuje miejsce swojej pracy – parowozownię na Kluczykach. Kluczyki były wtedy takim miastem w mieście, miejscem trochę niezwykłym, na pewno z urokiem, z wszechobecnymi parowozami i niesamowitymi ludźmi – tego miasta również nie ma.

W opowieści snutą przez Autorów widać pasję i zaangażowanie, i jedyne do czego tak naprawdę mogę się przyczepić, to ta nieszczęsna okładka projektu Krzysztofa Galusa. Czy to się podoba czy nie, obwoluta jest tą częścią książki, którą Czytelnik widzi w pierwszej kolejności. Okładka, nie jest tylko kurteczką osłaniającą przed wiatrem; okładka ma zachęcać, wzbudzić zaciekawienie... I tak się zastanawiam: jak bardzo trzeba nie lubić swojej pracy lub jak mało zdolności trzeba mieć, aby stworzyć to coś, co jest pierwszą stroną „Czterech pór życia na Chełmionce”, tym bardziej, że "grafik" miał do dyspozycji cudowne rysunki Pani Małgorzaty, wystarczyło wybrać jeden i zrobić z niego okładkę... Jednak ok, niech będzie, obwoluta to nie wszystko, to tylko estetyczny (lub – jak w tym przypadku – zupełnie nieestetyczny) dodatek, najważniejsza jest przecież treść, a ta stoi na wysokim poziomie literackim.

„Cztery pory życia na Chełmiance”, to historia nie tylko Autora, ale i Torunia, a Pan Kowalski - przy pomocy Pani Iwanowskiej-Ludwińskiej - i o życiu, i o swoim umiłowanym mieście potrafi opowiadać ciekawie i poruszająco.

ISBN: 978-83-8019-678-0
wydawnictwo: Adam Marszałek
liczba stron: 122
rok wydania: 2017
typ okładki: miękka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz