|KSIĄŻKI|
„Zygmunt Moczyński. Podróż do źródeł”, to jedna z tych niewielu książek, o których śmiało mogę napisać: „znacząca”. Przywraca bowiem pamięć o zapomnianym toruńskim społeczniku z okresu międzywojennego, bohaterze II wojny światowej, który za swą niezłomną postawę, za hart ducha i miłość do wolnej i niepodległej Polski zapłacił najwyższą cenę. Autor „Hymnu Pomorza”, wspaniały nauczyciel, dobry przyjaciel, twórca Batalionów Śmierci za Wolność, męczennik z toruńskiego Fortu VIII zamordowany przez Niemców w Palmirach… W wielkim skrócie tak właśnie można scharakteryzować Zygmunta Moczyńskiego, ale to dzięki Lidii Smentek poznacie jego pełną historię.
„Zygmunt Moczyński (1871-1940); kompozytor, pedagog, działacz społeczny, animator życia muzycznego, patriota, organizator podziemia przeciw okupantowi…” – te słowa otwierające biografię toruńskiego artysty, są jak portal, który przenosi Czytelnika w czasie. Tę niezwykłą podróż rozpoczynamy w latach powojennych w niewielkim mieszkanku na parterze domu z pruskiego muru przy ulicy Podgórnej 28 na Mokrem. To właśnie tutaj mała Lidia Smentek przychodziła w odwiedziny do cioci Mii czyli Marii Moczyńskiej, żony kompozytora bestialsko zamordowanego przez Niemców w 1940 roku. Co mała dziewczynka zapamiętała z tamtych wizyt? Zdjęcie portretowe Zygmunta Moczyńskiego wiszące na ścianie w salonie i fotel podarowany muzykowi przez chórzystów z toruńskiego chóru „Dzwon” u schyłku 1938 roku. Tym fotelem Autorka opiekuje się do dziś jako jedyną pamiątką po zapomnianym toruńskim bohaterze.
Wspomnienia z dzieciństwa są punktem wyjścia do całej opowieści opisanej w książce „Zygmunt Moczyński. Podróż do źródeł”. Z siermiężnych lat PRL, przeskakujemy już na właściwy tor chronologii dziejów, gdzie pierwszą stacją jest Bydgoszcz roku 1871 – to właśnie tu i wtedy urodził się kompozytor. Lidia Smentek prześledziła całą drogę życiową jaką pokonał Jej bohater. Dotarła do archiwów państwowych, szkolnych, muzealnych i prywatnych. Przez 4 lata gromadziła materiały i układała z nich spójną historię człowieka, który całe swe życie poświęcił muzyce, religii i Ojczyźnie. Jaki jest efekt końcowy? W moim przekonaniu w pełni zadowalający, choć niektórzy mogą mi zarzucić brak obiektywności, bo miałem swój niewielki udział w powstawaniu tej książki. Jednak nie czarujmy się, żadna recenzja czy opinia nie jest obiektywna. Osobiste odczucia po lekturze są czymś bardzo subiektywnym i – uwierzcie mi – gdybym po dwóch latach oczekiwania na tę publikację czuł zawód lub niedosyt, wspomniałbym o tym. Powiem więcej: wiedząc, że Autorka jest chemikiem i fizykiem miałem ciche obawy czy aby nie będzie to kolejne naukowe tomiszcze z przypisami na ¾ strony, przez które nie zdołam przebrnąć. Nie, nie jest; powiem więcej: już po pierwszym rozdziale spostrzegłem, że Pani Lidia ma styl lekki jak piórko, a do tego widać w Jej pisaniu pasję i wielkie zaangażowanie – tak mało obecne w publikacjach zawodowych historyków.
Razem z Autorką, no i oczywiście Zygmuntem Moczyńskim, przemierzamy polskie miasta pod pruskim zaborem: Bydgoszcz, Rogoźno, Paradyż, Koźmin i Szczecin, w międzyczasie wpadamy nawet na rok do Berlina, by na końcu trafić do polskiego już Torunia. Dodatkowym smaczkiem jest nakreślany przez Autorkę szerszy kontekst historyczno-społeczny każdego z wyżej wymienionych miast. Wprowadzenia, do poszczególnych rozdziałów, to pasjonująca lekcja historii i szkic geopolitycznych zawirowań na przestrzeni wieków. Kolejną mocną stroną tej publikacji są liczne zdjęcia zarówno archiwalne (część nie była nigdy wcześniej publikowana) jak i współczesne, rękopisy kompozytora i jego zapisy nutowe... Wszystko to składa się na w miarę kompletny obraz przedstawiający życie Moczyńskiego, jak również świat, w którym przyszło mu żyć.
![]() |
książka i dołączona do niej płyta CD |
Zatrzymajmy się jednak na Toruniu. To najdłuższy i najlepiej udokumentowany ze wszystkich rozdziałów. Nic dziwnego, Zygmunt Moczyński bowiem niemal całe dwudziestolecie międzywojenne (od 1922) spędził w naszym pięknym mieście. Tu mieszkał, pracował i tworzył, tu bawił się i świętował. Już za życia był legendą toruńskiego świata kultury; cenioną i lubianą postacią – Wielkim Człowiekiem Pomorza. Przyjemny wiaterek wolności, jaki bije z pierwszych stron rozdziału poświęconemu toruńskiemu etapowi, niestety szybko zamienia się w wojenne tornado wywołane przez chorego z nienawiści austriackiego wypierdka, we wrześniu 1939 roku. Moczyński mocno zaangażował się w działalność podziemną, był jednym z tych, którzy jeszcze w 1939 r. tworzyli jedną z pierwszych konspiracyjnych organizacji niepodległościowych – Bataliony Śmierci za Wolność, współpracował również z Komendą Obrońców Polski. Na początku marca 1940 roku hitlerowcy dokonują pierwszych masowych aresztowań. Wśród zatrzymanych konspiratorów znajduje się również Zygmunt Moczyński. Trafia do Fortu VIII, gdzie wraz z innymi więźniami współprzeżywa codzienną gehennę i swoistą drogę krzyżową na trasie Fort VIII – budynek gestapo przy ul. Bydgoskiej, gdzie jest bestialsko katowany. Ta historia, co nie jest tajemnicą, nie ma szczęśliwego zakończenia. Moczyński, we wrześniu 1940 r. zostaje zamordowany w podwarszawskich Palmirach, jego szczątków nigdy nie zidentyfikowano, nie ma więc swojego grobu. Toruń, z którym kompozytor był związany najsilniejszymi więzami, również nie zadbał o odpowiednie upamiętnienie swojego bohatera. Jedyne, na co zdobyli się rajcy, to mała boczna uliczka jego imienia i ledwo widoczna tablica na kamienicy, w której mieszkał. Tablica mała i brzydka, w dodatku z błędem w roku urodzenia. Spytać młodych torunian: kim był Moczyński? Większość wzruszy ramionami i odpowie: nie mam pojęcia. Faktem jest, że postać ta – nie wiedzieć czemu – została wyparta ze świadomości, zapomniana, dosłownie i w przenośni pogrzebana w bezimiennym grobie. Książka „Podróż do źródeł” jest więc doskonałą szansą na poznanie tej niezwykłej postaci międzywojennego Torunia, a także metaforycznym pomnikiem, który może stanąć w domu każdego z Was.
Autorkę książki, Panią Lidię Smentek, poznałem jako osobę skromną, serdeczną i niezwykle ciepłą; osobę z misją. Tą misją było napisanie i wydanie książki, ale nie oczekiwała z tego tytułu poklasku ani podniosłych peanów na swoją cześć. Nie zrobiła też tego dla pieniędzy. Jej jedynym celem było przywrócenie pamięci o Moczyńskim, zaszczepienie jego postaci w umysłach młodych torunian. Czy to się udało? Zobaczymy. Z mojej strony gorąco Was zachęcam do kupna tej niezwykłej i pięknie wydanej książki, do której dołączona została płyta CD z nagraniem „Hymnu Pomorza” wykonanym przez toruński chór Copernicus. Książka jest dostępna tylko na stronie wydawcy, ale można ją odebrać osobiście w siedzibie wydawnictwa przy Szosie Chełmińskiej 124.
ISBN: 978-83-62826-84-1
wydawnictwo: Polskie Wydawnictwa Reklamowe
liczba stron: 452
rok wydania: 2017
typ okładki: twarda
dodatki: płyta CD
wydawnictwo: Polskie Wydawnictwa Reklamowe
liczba stron: 452
rok wydania: 2017
typ okładki: twarda
dodatki: płyta CD
