sobota, 4 października 2014

Opuszczona wieża ciśnień

#Podgórz. Pamiętam moje pierwsze spotkanie z Podgórzem. Takie - no wiecie - oko w oko, kiedy naprawdę można poczuć klimat danego miejsca, kiedy łazi się przez kilka godzin, aż nogi zaczną boleć, kiedy jest czas - tak na spokojnie - zobaczyć to, co z okien samochodu czy autobusu jedynie miga przed oczami. Urzekła mnie ta dzielnica swoją małomiasteczkową atmosferą. Duch dawnego miasta Podgórz wciąż snuje się uliczkami, ociera o mury starych kamienic i z pewnością wspomina czasy, kiedy to przy ówczesnej ulicy Głównej (dziś Poznańskiej) stał Browar Pomorski. Ma też w pamięci okresy jeszcze dawniejsze - wojnę ze szwedami, swąd palących się domów, drewniany ratusz, kościółek na terenie Starego Cmentarza. Skubaniec musi mieć dobrą pamięć, ale w tej chwili nie ma nic lepszego do roboty, więc chodzi i rozpamiętuje przeszłość...
Chociaż duch nie ma stałego meldunku (w końcu to duch, prawda) pomieszkuje sobie w pustostanach. Może mówić o szczęściu, ponieważ opuszczonych miejsc na Podgórzu nie brakuje. Jednym z nich jest wieża ciśnień, której budowę ukończono w roku 1904.
początek XX wieku
Wtedy wyglądała inaczej - wspomina duch i dodaje z tęsknotą: - Była okazalsza, piękniejsza. Niemce wszystko, pane, zniszczyły. Duch ma na myśli wydarzenie ze stycznia 1945 roku, kiedy to część wieży osłaniająca zbiornik wodny o powierzchni 200 m3, została całkowicie zniszczona. Niestety, nie udało mi się potwierdzić czy dokonali tego uciekający Niemcy czy wkraczający Rosjanie. Ale chyba duch wie lepiej :)
Dziś wejście do wieży ciśnień jest zamurowane, podobnie jak drzwi i okna pobliskich budynków należących przed laty do kompleksu wodociągów i gazowni. Głową raczej muru nie przebiję, ale mogę sięgnąć do swojego archiwum. Cofnijmy się zatem do kwietnia 2010 roku i...
Voilà! Szpetna ściana z suporexu, czy innego ustrojstwa, zniknęła. Możemy zatem bez przeszkód wejść do środka.
Nie ma tu może nic wartego uwagi. Na szczyt wieży od lat nie można było wejść. Właściwie to od momentu, gdy anonimowy "ktoś" stwierdził, że metalowe schodki w opuszczonym budynku należą do tego, kto je zdemontuje. Mam nadzieję "ktosiu", że rozbebeszając ten zabytek pokaleczyłeś się zdrowo, przez co wdało się zakażenie i trzeba było ci amputować obie kończyny górne. ;) Nie ważne czy przez złodzieja w lizbie pojedynczej czy mnogiej, ale dziś możemy sobie tylko wyobrazić jak imponujący widok rozpościera się z wierzchołka budowli. To chyba najwyższy punkt Podgórza, szkoda, że nieosiągalny.
Wróćmy jeszcze do przeszłości. Już wiemy, że górna część wieży uległa zniszczeniu pod koniec wojny. Zresztą zbiornik wodny też szlak trafił i przez pewien czas wieża ciśnień lub jak kto woli wieża wodna, nie spełniała swej funkcji. Gdy jednak kurz wojenny opadł, a sytuacja w kraju zaczęła się stabilizować, przystąpiono do odbudowy wieży. Wymieniono również stalowy zbiornik na nieco mniejszy od poprzedniego, o pojemności 175 m3.
Niestety, nie udało mi się znaleźć informacji do kiedy działała wieża ciśnień. Gdyby ktoś coś wiedział proszę o kontakt. 
Przykład budowli z Bielan pokazuje, że jednak można wykorzystać tego typu obiekty w sposób pożyteczny. Niestety, co do Podgórza nie mam złudzeń. Wieża ciśnień, zostawiona sama sobie, podzieli los gazowni, która stała nieopodal czy rzeźni na Jakubskim Przedmieściu.

L   O   K   A   L   I   Z   A   T   O   R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

2 komentarze:

  1. Albo dla bezpieczeństwa zdemontowano schodki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Istnieje uzasadnione przypuszczenie, iż na wieży mógł znajdować się niemiecki obserwator artyleryjski, albo strzelec. Dlatego zajęła się nią sowiecka artyleria.
    Hipotezę opieram na analogii do wieży kolejowej (przy nowym cmentarzu). Ta posiada do dziś liczne przestrzeliny w okolicy jednego z górnych okien - ostała się, bo jest mocniejszej konstrukcji.

    OdpowiedzUsuń