piątek, 7 kwietnia 2017

Hangar Wschodni

Z cyklu... TWIERDZA TORUŃ
Rudak.
Jesteśmy na Rudaku, tuż przy granicy ze Stawkami. Już od czasu pruskiego zaboru były tu koszary wojskowe, ciągnące się wzdłuż ulicy Podgórskiej. Dziś część budynków zaadoptowano na mieszkania, inne zioną pustką i czekają na nowych właścicieli. Jeszcze kilkanaście lat temu można było tu spotkać polskich żołnierzy, a wjazdu do Hangaru Wschodniego, do którego za chwilę wejdziemy, broniła nie tylko brama, ale i wartownia. Zamknięta brama nadal uniemożliwia wejście od frontu, dlatego wkradamy się tam tylnym wejściem, powiedzmy – mniej oficjalnym,  przez dziurę w płocie.

Hangar Wschodni, to nazwa potoczna batalionowego schronu piechoty. Jest nieco bardziej wyrośniętym bratem Hangaru Zachodniego. Oba powstały w tym samym czasie, między rokiem 1889 a 1891 i miały za zadanie wzmacniać Przyczółek Mostowy. Hangar Wschodni dodatkowo zabezpieczał rozbudowane w tamtym czasie koszary na Rudaku, po pierwszej wojnie światowej nazwane Koszarami Zajączka II.

Schron liczy prawie 200 m długości i podzielony został na 23 komory, są to głównie sale żołnierskie (w końcu trzeba było gdzieś pomieścić ćwierć tysiąca chłopa), oprócz tego (na półpięterkach) znajdziecie dwie latryny oraz dwie kuchnie. Wszystkie pomieszczenia łączy niezwykle fotogeniczny, długi korytarz, może nawet najdłuższy w całej Twierdzy Toruń. 

W 1920 roku Toruń odzyskuje niepodległość – wraca do odrodzonej Polski, a Prusacy – jak zwykł mawiać do uczniów mój patologiczny wuefista z podstawówki – dostają szkica w dupę. Ograbioną przez Niemców Twierdzę Toruń, przejmuje Wojsko Polskie – Hangar Wschodni zostaje przekształcony w magazyn, którym będzie aż do 2010 roku. Tak, batalionowy schron piechoty przy ul. Podgórskiej był w rękach wojsk (choć różnych armii) przez blisko 120 lat. Szmat czasu, ale staruszek trzymał się dzielnie, aż do czasu… 

W 2010 roku Hangar Wschodni, jak i duża część lewobrzeżnych militarnych zabudowań, trafia pod opiekę Agencji Mienia Wojskowego, dla niewtajemniczonych AMW; to takie biuro handlu powojskowymi nieruchomościami. Mają tego w całej Polsce od cholery i właściwie wszystkimi budynkami opiekują się z równą troską śledczego z katowni Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Żeby było weselej, nawet te najstarsze budynki zazwyczaj nie mają statusu zabytku, więc wyburzyć je jest dość łatwo, o czym w zeszłym roku przekonała się pobliska wozownia z ulicy Dybowskiej. Tak więc od blisko siedmiu lat, batalionowy schron piechoty jest konsekwentnie ograbiany przez złomiarzy. Właściwie ukradziono już wszystko, co było do ukradzenia: stalowe kraty z okien, rury wodno-kanalizacyjne, całą instalację elektryczną… Toalety, zarówno pruskie, jak i polskie (współczesne) zostały zdewastowane, a lewa latryna schronu przypomina wysypisko śmieci. 

Z informacji ze Społecznego raportu na temat stanu Twierdzy Toruń wynika, że Hangar Wschodni nie jest już własnością AMW, tylko osób prywatnych, a między latem 2016, a marcem 2017, zauważyłem pewne zmiany: nieco oczyszczono teren wzdłuż schronu, wkopano kilka młodych drzewek, a wszystkie otwory Hangaru zabezpieczono... taśmą. Prawie zapomniałem – na elewacji pojawiły się też moje ulubione tabliczki „WSTĘP WZBRONIONY” zachęcające do wejścia.

Miejsce z pewnością nie byłby tak atrakcyjne, gdyby nie wyrastająca ponad schron wieża obserwacyjna. Stalowa konstrukcja została oddana do użytku później, niż sam Hangar i podobnie jak całość, również ulega stopniowej dewastacji. Jeszcze kilka miesięcy temu wieżę zwieńczał daszek, dziś daszku już nie ma, a jego elementy posłużyły za panele podłogowe platformy – też zaczynają znikać stalowe elementy wspierające całą konstrukcję. Być może (ale oby nie) skorzystałem z jednej z ostatnich okazji, nim cała ambona runie na ziemię. Widok z kilkunastu metrów, gdy jest się tam pierwszy raz, wywołuje „efekt wow”. Choć krajobraz ograniczają korony drzew, można dostrzec Most gen. Zawackiej, wieżowce na Skarpie, Rubinkowie i komin elektrociepłowni w Grębocinie.

Mała uwaga, a raczej apel. Jeśli będziecie zwiedzać i zdecydujecie się wejść na platformę widokową, zachowajcie ostrożność. Wieża z pewnością nie przeszłaby żadnych oficjalnych testów bezpieczeństwa, a i z każdym dniem może ubywać jej stalowych elementów, dlatego zanim postawicie stopy na drabince, upewnijcie się, że konstrukcja jest w miarę stabilna, żeby nie było tragedii, bo potem – wiecie: w najlepszym razie szpital, w najgorszym – kostnica (albo odwrotnie, zależy jak na to patrzeć), że nie wspomnę o obciachu w lokalnej prasie makulaturowej, jak o Was napiszą.
oryginalna numeracja drzwi
schodki do prawej latryny schronu
prawa latryna schronu
korytarz łączący wszystkie komory
a to była kiedyś tablica Mendelejewa
resztki holmu (Ho) z grupy lantanowców :)
wnętrze jednej z sal żołnierskich
jest i stary pstryczek-elektryczek
drzwi prowadzące do lewej latryny

L   O   K   A   L   I   Z   A   T   O   R
zobacz całą mapę "Po Toruniu" >>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz