⇧ AUTOPROMOCJA ⇧

wtorek, 15 sierpnia 2017

KSIĄŻKA #22 | „Co ma piernik do Torunia” Karina Bonowicz

To, że o Toruniu pisze się dużo, może zaświadczyć jedna z moich półek, która ostatnio omal nie zarwała się pod ciężarem toruńskich książek. To skłoniło mnie do małego przemeblowania, ale i refleksji nad fenomenem Torunia. Właściwie powinienem już rozkminić tę zagadkę, w końcu od ponad trzech lat piszę bloga o swoim mieście. Powinienem, ale nadal nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie: co takiego ma w sobie Gród Kopernika, że tak fascynuje? A może wcale nie ma jednoznacznej odpowiedzi? Może tajemnica toruńskiego magnetyzmu jest bardziej złożona, i prosta odpowiedź zwyczajnie tu nie pasuje? 
Urok Krakowa Północy dopadł również Karinę Bonowicz, która postanowiła pokazać nasze miasto w subiektywnym przewodniku. W błędzie jest jednak ten, kto myśli, że to typowy informator, jaki można kupić w pierwszym lepszym sklepiku z pamiątkami. Ale zacznijmy od początku, bo wszystko zaczęło się od nowojorskiego portalu polonijnego Dobra Polska Szkoła, na którego stronach w latach 2015-2016 pojawiał się „toruński alfabet” Kariny Bonowicz zatytułowany „Przewodnik po Toruniu dla nowojorczyka”. Te same teksty, mające charakter felietonów, zostały przeniesione do książki, którą wypuściło na rynek Wydawnictwo Naukowe UMK. Tak powstał „Co ma piernik do Torunia” – przewodnik (jeśli w ogóle tak można go nazwać) inny, niż wszystkie.
Publikację z pewnością wyróżnia oryginalny styl Autorki, ale także sposób prezentacji atrakcji turystycznych Torunia. Nie znajdziecie tu ani mapki, ani sztywnego szlaku. Karina Bonowicz swoje ulubione miejsca Starego i Nowego Miasta prezentuje w formie alfabetu i przypisanych do niego haseł. Pod hasłami może kryć się wiele miejsc, adresów, nazwisk i ciekawostek. Mamy tu m.in. rozdział poświęcony toruńskim aniołom, Krzyżakom, kotom, piernikom, znanym toruniankom, filmom, w których zagrał Toruń i książkom z Toruniem w tle, a także gospodom i flisakom oraz masonom, którzy zostawili po sobie wciąż widoczne ślady…
Książka, choć dla turystów może się wydać mało czytelna jako przewodnik, dla torunian – to przede wszystkim spory zbiór historycznych ciekawostek z licznymi odwołaniami do dobrze nam znanych legend. A wszystko to podane w przyjemnej dla oka formie literackiej. Miłośnicy Torunia powinni czuć się usatysfakcjonowani. Ja byłem, dlatego też polecam Wam teraz „Co ma piernik do Torunia”, jako publikację, którą warto przeczytać, nawet jeśli myślicie, że o Toruniu wiecie całkiem sporo.

ISBN: 978-83-231-3819-8
wydawca: Wydawnictwo Naukowe UMK
ilość stron: 174
rok wydania: 2017
typ okładki: miękka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz